Dzięki ogłoszeniu kandydata lewicy na prezydenta przypomniano że Robert Biedroń potrafi wygrywać.

Długo by o Biedroniu w Słupsku (dzięki czemu i komu wygrał, jak potem dokładnie wszystkich tych co mu pomogli wystawił, jak poza PiaRem nie za wiele zrobił, jak NIE jeździł rowerem i jak NIE sprzedał limuzyn, jak bardzo był nieobecny itd.. itp… etc…) jednak decyzja by to on kandydował z lewicy mimo wszystko wydaje się przemyślana i rozsądna – Nowa Lewica nie ma bowiem bardziej rozpoznawalnego kandydata. Jednak myślę że jego wynik w pierwszej turze wyborów prezydenckich bliższy będzie wynikowi Wiosny z wyborów do Europarlamentu (6,6%) niż 13% Lewicy z wyborów parlamentarnych. Dlaczego? Cóż, to co udawało się w Słupsku nie udało się na arenie ogólnopolskiej – Biedroń stracił wiarygodność nie dotrzymując danego słowa, a wiarygodność się ma albo nie, podobnie jak zaufanie. Wystawił też ludzi którzy uwierzyli w Wiosnę.

Nie jest też już świeży i młody (i tak długo udawało mu się grać na tej karcie ciągłego debiutanta). Osobiście żałuję, że Lewica nie wystawiła w wyborach żadnej nowej twarzy (najlepiej kobiety – ale o doświadczeniu z Ogórek może się obawiali? ;) ), która przez to miałaby szansę się wypromować i zyskać rozpoznawalność i pozycję. A na lewicy przydały by się w końcu jakieś nowe twarze w 1 lidze. Jednak postawiono na starego, sprawdzonego kandydata. Pytanie które należy sobie zadać zatem nie o to czy ma szanse zostać prezydentem (bo tu chyba nikt, łącznie z samym kandydatem nie ma złudzeń) tylko czy w ogóle dojdzie do drugiej tury, czy też Duda wygra w pierwszej jak przed laty Kwaśniewski. Tu paradoksalnie Biedroń może pomoże bo wzbudzi emocje które mogą przełożyć się na frekwencję.

A ostatnie wybory parlamentarne pokazały że i PiS ma swój sufit – 43%, strata Senatu i ledwo utrzymanie stanu liczby posłów po olbrzymiej mobilizacji, festiwalu obietnic, transferów i rozdawnictwa pokazuje że w 2 turze może być problem. Bowiem by rządzić wystarczy 30-40%, ale by być prezydentem potrzeba poparcia aż prawie 51 % głosujących. A to jest różnica i może nie starczyć poparcie dla dobrej zmiany naziolków z Konfederacji… Zobaczymy czy jeśli dojdzie do 2 tury cała opozycja się zjednoczy, czy wtedy np Robert poprze wprost Kidawę lub Kosiniaka czy innego Hołownię, czy też tradycyjnie będzie się ślizgał… Dla Roberta to nic nie zmienia, dla PiS to być albo nie być. Życzę mimo wszystko jak najlepiej Robertowi.

Piotr Rachwalski

Udostępnij.