Walki o Slup/Stolp pomiędzy Sobiesławicami a Gryfitami są jednymi z pierwszych, historycznie udokumentowanych wydarzeń w historii Słupska. Dziś niestety są kompletnie zapomniane pomimo faktu, że na 2019 r. przypada 760. rocznica tej bitwy.

Gdzieś w latach 20–tych XIII w. namiestnik Pomorza Wschodniego Świętopełk II przejął ziemię słupską. Od samego początku rozpoczął umacnianie swojej władzy na tych terenach. Do Słupska bardzo szybko pretensje zgłosili jednak książęta zachodniopomorscy. Barnim I szczeciński i Warcisław III dymiński uważali, że położony na peryferiach władztwa Świętopełka gród nad Słupią powinien trafić do Pomorza Zachodniego. Bracia nie mogli jednak pokusić się o przejęcie Słupska ze względu na potęgę Świętopełka.

Sprzyjająca dla Gryfitów chwila nastąpiła w 1252 r., kiedy Świętopełk (już jako samodzielny władca Pomorza Gdańskiego) wplątał się w wojnę z Zakonem Krzyżackim, która zaczęła przybierać dla niego niekorzystny obrót. Barnim oraz Warcisław od razu wykorzystali sytuację – najpierw najechali na Sławno, a następnie przygotowali w 1253 r. (przy wsparciu biskupa kamieńskiego Hermana von Gleichen) wielką wyprawę na sporne ziemie. Zagrożony książę gdański zawarł w tej sytuacji pokój z Krzyżakami (na warunkach Zakonu) i ruszył na swoją zachodnią granicę. Wyprawa Gryfitów z 1253 r. zakończyła się ostatecznie ich niepowodzeniem. Słupsk i Sławno pozostały w granicach Pomorza Wschodniego.

Obie strony postanowiły poszukać sobie sprzymierzeńców. Świętopełk znalazł takiego w osobie syna Konrada Mazowieckiego, księcia Kazimierza kujawskiego (w przyszłości ojca Władysława Łokietka). Kazimierz, głośny awanturnik o wielkich ambicjach, za wszelką cenę chciał powiększyć swoje państewko, przez co znalazł się w konflikcie ze wszystkimi sąsiadami – Wielkopolską, Mazowszem, Małopolską i Krzyżakami. Sojusz z księciem gdańskim dawał mu szansę na przełamanie izolacji. W odpowiedzi władca Wielkopolski Bolesław Pobożny, toczący walki z Kondradowicem o kasztelanię lądzką (dziś rejon Słupcy wlkp.), zawarł sojusz z Gryfitami. Jego efektem było przysłanie przez Warcisława III w 1258 r. 600 zbrojnych na pomoc Bolesławowi, walczącemu z Kazimierzem. Władca kujawski uległ Wielkopolanom oraz Pomorzanom i oddał część spornych ziem.

Na Pomorzu Zachodnim rozpoczęły się przygotowania do wielkiej wyprawy. Na Słupsk ruszyły siły pomorskie pod wodzą samego Warcisława, oddziały biskupa kamieńskiego Hermana (wśród nich rycerstwo służebne) oraz posiłki wielkopolskie. W początkach 1259 r. najeźdźcy dotarli nad Słupię. Nie wiadomo, czy gród został zdobyty (być może jedynie został zablokowany). Siły Warcisława rozdzieliły się za to na dwie części. Sam książę wyruszył ze swoimi oraz wielkopolskimi oddziałami w głąb państwa Świętopełka, z jednej strony w celu zdobycia łupów, a z drugiej – aby zdobyć żywność i furaż dla reszty oddziałów, stacjonujących w podsłupskich wioskach. Obsadę zaplecza stanowiły wojska biskupa Hermana. Sprzymierzeni nie docenili jednak księcia gdańskiego. Świętopełk, stary lis i mistrz wojny partyzanckiej, nie zaatakował głównych sił Warcisława, lecz uderzył z zaskoczenia na oddziały biskupie stacjonujące pod Słupskiem. Efekt starcia przedstawia Kronika Wielkopolska, spisana niedługo później: „…[Świętopełk – A. P.] rzucił się na te placówki i pokonawszy biskupa z jego wojskiem zmusił go do ucieczki. Bardzo wielu rycerzy i giermków zabił, a niektórych zabrał w niewolę. I zagarnąwszy wiele łupów i jeńców uszedł cało”.

Wyprawa słupska zakończyła się więc klęską Gryfitów, którzy nie próbowali już kwestionować obowiązujących granic. Po śmierci Świętopełka II Słupsk pozostał w granicach Pomorza Wschodniego aż do buntu Święców w 1307 r. (w przeciwieństwie do Sławna przechodzącego kilkukrotnie z rąk do rąk). Książęta zachodniopomorscy na stałe przejęli Sławno i Słupsk dopiero na przełomie 1316 i 1317 r. Konflikt Bolesława Pobożnego z Kazimierzem kujawskim zakończył się za to parę lat później kompletną klęską tego ostatniego. Zdradzony przez najstarszych synów (obawiających się otrucia przez macochę, Eufrozynę – późniejszą żonę Mściwoja II, jak i wydziedziczenia na rzecz przyrodnich braci), Kazimierz zmuszony został do zaakceptowania roli niewiele znaczącego książęcia dzielnicowego.

 

Arkadiusz Piecyk, Koło Naukowe Historyków Akademii Pomorskiej w Słupsku

Udostępnij.