Po trzech tygodnia sprzątania i wietrzenia artyści z Filharmonii Sinfonia Baltica oraz Nowego Teatru nie mogli występować na swojej scenie. Dyrekcja teatru jest na tropie osoby odpowiedzialnej za wylanie śmierdzącej substancji na widowni.

Przez trzy tygodnie od zdarzenia sala, w której na co dzień ćwiczą i występują filharmonicy oraz aktorzy była zamknięta. – Starty jakie poniosły obie nasze placówki są ogromne. Musieliśmy przenieść wydarzenia, które były zaplanowane. Teatr dla przykładu odwołał pięć przedstawień, na innej scenie wystawialiśmy naszą najnowszą premierę. Podobnie było z filharmonią – mówi Dominik Nowak, dyrektor Nowego Teatru im. Witkacego w Słupsku.

Dominik Nowak dodaje, że są blisko odnalezienia sprawcy zanieczyszczenia. – Wiemy dokładnie gdzie ta osoba siedziała. To miejsce 10 w 16 rzędzie. Co ciekaw bilet był wykupiony za gotówkę – dodaje dyrektor.

Sprawą rozlania śmierdzącej substancji, która została potraktowana jako wykroczenie zajmuje się słupska policja.

Festiwal Scena Wolności odbywał się pierwszy raz. Czterodniowa impreza nawiązywała do 100 rocznicy odzyskania niepodległości. W jego trakcie zostało wystawionych 10 spektakli różnych teatrów z Polski. Najwięcej emocji wzbudzała „Klątwa”, która wygrała cały festiwal. Prawicowe środowiska próbowały zablokować sztukę. Do słupskiego sadu trafiły trzy indywidualne wnioski o zablokowanie przedstawienia. Sprawą zajmowała się także prokuratura. Nie stwierdzono znamion przestępstwa. Sztuka została wystawiona, ale nie w teatrze lecz w hali Gryfia.

Udostępnij.