Powstała inicjatywa reaktywowania dawnego słupskiego święta. Pierwsza impreza pod znakiem zakręconego toru ma obyć się jeszcze w tym roku. Przypominamy więc czym był Windelbahnfest

Przez kilkaset lat wiosną w Słupsku obchodzone było Windelbahn. Święto zakręconego toru obchodzone było jedynie w naszym mieście. Początek dali mu miejscowi szewcy. Do dzisiaj po dawnych  obyczaju pozostało nie wiele. Pozostały stare fotografie oraz legendy.

Od kiedy dawni mieszkańcy Słupska świętowali Windelbahn dokładnie nie wiadomo. Różne źródła różnie podają. Na stronach internetowych poświęconych historii miasta można wyczytać, że początki mogą sięgać nawet dawnych rytuałów zachodnich Słowian. Legenda o zakręconym torze mówi jednak co innego. Według niej słupscy szewcy mieli uratować księcia Bogusława, który został napadnięty przez oprychów. W podzięce książę dał szewcom prawo świętowania. Opowieść o księciu zdaje się być prawdopodobna. Jednak obecnie nie wiele wiadomo o genezie Windelbahnfest.

Pewne jest, że święto to przez lata obchodził jedynie cech szewców. Z czasem do hucznie bawiących się rzemieślników zaczęli dołączać pozostali słupszczanie. Święto zakręconego toru stało się tak popularnym, że w końcu zostało oficjalnie uznany przez władze miasta. W tym dniu mieszczanie byli zwolnieni od większości swoich obowiązków. Mogli się bawić do upadłego.

Dawni słupszczanie faktycznie bawili się do upadłego. Trunki mocniejsze i słabsze towarzyszyły imprezowiczom od początki święta aż do jego zakończenia, dla niektórych imprezowiczów często nagłe.

Oglądając dawne fotografie można zauważyć, ze święto rozpoczynało się pod ratuszem. Na pewno na początki Windelbahnu były to stare ratusze. W ostatnich ratusz przy dzisiejszym placu Zwycięstwa.  Tu zbierał się tłum z głównymi postaciami święta. Był to Helb Sieben, czyli wpół do siódmej, a miało to oznaczać wczorajszego jegomościa.  Bruder Armel, czyli Brat Półrękaw i Mai Graff, czyli Majowy Książe. Oni przewodzili korowodowi, który ruszał w miasto i odwiedzał różne instytucje.

Na mapie wędrówki świętujących obowiązkowym przystankiem był browar. Tutaj uczestnicy zakręconego toru po „szturmie” otrzymywali skrzynki z bursztynowym napojem, którym obficie podlewali się maszerując dalej przez miasto. Odwiedzali także piekarnie i masarnie, gdzie otrzymywali strawę. Cały czas do tłumu przyłączali się kolejni biesiadnicy kuszeni podarkami, które otrzymywali uczestnicy orszaku.

Trzy główne postaci Windelbahn ubrane w pasiaste stroje przypominające klaunów nierozerwalnie związane były ze słupskim świętem. Ich imiona wiele mówią nam o tym co działo się podczas tego święta.  Brat wczorajszy wiadomo co oznacza. W wielu krajach zachodnich tym mianem określa się do dzisiaj osoby na tak zwanym kacu. Półrękaw to nasz brat łata, który tylko szuka okazji, żeby się gdzieś przykleić i zamoczyć przysłowiowego dzioba. Natomiast Majowy książę związany jest z porą roku, w której świętowano Windelbahnfest.

Rubaszny orszak kończył swój marsz w magicznym miejscu, które do dzisiaj otacza aura tajemniczości. Tym miejscem był właśnie Windelbahn, czyli labirynt lub jak kto woli zakręcony tor. Pierwotne takie miejsce można znaleźć na starych mapach Słupska.  Pierwszy Windelbahn znajdował się na dzisiejszym skrzyżowaniu ulic Słowackiego i Prostej. Było to niewielkie wzgórze, na którym był umieszczony ów labirynt.

Tor został rozebrany około roku 1850, gdy budowano dzisiejszą ulicę Lutosławskiego. Wzgórze przeszkadzało wytyczeniu prostej trasy. Windelbahn został przeniesiony kilkaset metrów dalej do dzisiejszego Parku Kultury i Wypoczynku. Z czasem, gdy powstały budynki przy ul. Rybackiej święto przeniesiono na stadion. Ostatnia imprezę przygotowano prawdopodobnie w 1935 roku. Z niej pochodzą prezentowane fotografie.

Uczestnicy orszaku, który docierał do labiryntu w tanecznym rytmie nieco już chwiejnym krokiem musieli pokonać zakręcony tor, który do złudzenia przypominał podobne labirynty na Wyspach Brytyjskich. Jeśli któryś z tancerzy wypadł z wąskiej trasy musiał stawiać kolejkę pozostałym uczestnikom zabawy. Do końca labiryntu docierali jedynie twardziele z mocną głową.

Słupskie święto miało ogromne znaczenia dla dawnych mieszkańców Stolpu. Jedna z ulic, która przebiegała przez pierwotny Windelbahn otrzymała jego imię. Patronami ulic na terenie dzisiejszego nadrzecza stały się także trzy nieodłączne postaci zakręconego toru. Na przedwojennych mapach Słupska widać dokładnie ulice Helbsiebenweg, Bruderarmelweg oraz Maigraffenweg. Wszystkie mieściły się w okolicach dzisiejszej ulicy Słonecznej.

Małgorzata Romankiewicz, Koło Naukowe Historyków Akademii Pomorskiej

Udostępnij.