Medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata pośmiertnie został odznaczony Jan Gac, mieszkaniec powiatu słupskiego. Pan Jan i jego bliscy podczas wojny ukrywali na stychu swojego domu rodzinę polskich Żydów.

 

Jan Gac przyjechał na Pomorze po wojnie z Podkarpacia. Tam podczas wspólnie z żoną Józefą i siedmiorgiem dzieci, ukrywał na strychu swojego domu rodzinę sklepikarza z Prudnika Yakowa Rozmana. Jego rodzina mieszkała w Pruchniku. Utrzymywała się prowadząc mały sklep. We wrześniu 1939 r. Niemcy weszli do Pruchnika i aż do 1941 r. nie udokumentowano tam prześladowań Żydów. W 1940 r. zabrano najstarszego z braci Josefa do obozu pracy w Stalowej Woli, skąd wrócił po 4 miesiącach. Na przełomie roku 1941 i 1942 w Pruchniku powstało getto. Ojciec rodziny był zaprzyjaźniony z komendantem granatowej policji, który zawsze ostrzegał go przed niebezpieczeństwem. We wrześniu 1942 zaalarmował, że Niemcy zamierzają zlikwidować getto. Wówczas cała rodzina znalazła kryjówkę na strychu domu Jana Gaca mieszkającego w Pruchniku. Rodzina Rozman ukrywała się tam aż stycznia 1943. W styczniu 1943 rodzice postanowili szukać nowego schronienia. Na początku udało im się ukryć na strychu innego domu w tej samej miejscowości, u pani Marii Moskwy. Kobieta we wrześniu 1943 poprosiła rodzinę Rozman by odeszli.

Wówczas ojciec zaproponował, aby rodzina się podzieliła: najstarszy syn z najmłodszą siostrą, drugi syn ze starszą siostrą, a on sam z żoną oddzielnie będą szukać kryjówki. Najmłodsza siostra Rachela nie chciała odejść i została z rodzicami.

Cała trójka, czyli Yaakov, Bronia i Rachela znaleźli schronienie po raz drugi w domu Jana Gaca. Reszta rodziny poszukując nowego schronienia zginęła. Rodzice wraz z Rachelą przebywali w Pruchniku w domu Gaców aż do wyzwolenia przez Armię Czerwoną, do sierpnia 1944. W 1950 r. ocalali wyjechali do Izraela.

Jan Gac odznaczenia otrzymał po śmierci. – Dziennikarze zapytali mnie, czy to nie za późno – mówi Anna Azari, ambasador Izraela w Polsce. – Może faktycznie tak. Jednak procedury i weryfikacja nadawania tego medalu trwają długo. Trzeba także pamiętać, że w krajach dawnego bloku wschodniego odznaczenie Sprawiedliwy wśród Narodów Świata zaczęliśmy przyznawać dopiero w latach 90-tych. Wcześniej nie chcieliśmy tego robić, bo istniała obawa, że osoby wyróżnione w ten sposób mogą spotkać się z represjami.

Odznaczenie odebrali żyjący członkowie rodziny Józefy i Jana Gaca, w tym ich jedyna żyjąca córka Maria Purcha. – Byłam wówczas bardzo młoda, ale pamiętam tych ludzi, byli u nas do końca wojny – mówiła podczas uroczystości. W imieniu rodziny przemawiał jednak wnuk pana Jana Adam Gac. – My teraz zdajemy sobie sprawę, że to był czyn heroiczny i bohaterski. Ale wówczas dla dziadków było to czymś normalnym. Trzeba było pomóc ludziom – mówił łamiącym głosem.

Uroczystość nie przypadkowo odbyła się w Słupsku, choć potomkowie bohaterów z Prudnika mieszkają na terenie gminy Główczyce. Ambasada Izraela wybrała Słupsk jako miasto wielokulturowe. – W naszym mieście nadal żywa jest pamięć przedwojennych mieszkańców w tym Żydów – mówi Krystyna Danilecka-Wojewódzka, wiceprezydent Słupska. – U nas corocznie obchodzone są Dni Kultury Żydowskiej, pamiętamy także o utratach marcowych. Do naszego miasta lata po wojnie wróciła Isabel Sellheim, którą niestety pożegnaliśmy w ostatni weekend. Ta Niemka wróciła do rodzinnego miasta i systematycznie przez lata przywracała pamięć o słupskich Żydach.

 

Udostępnij.