Widoczne 1 z 3

Szczęściarze i pechowcy – po prostu różni mentalnie. Wywiad z psychologiem Piotrem Modzelewskim, który radzi jak cieszyć się każdym dniem.

GRYF24: Czy Polacy są szczęśliwym narodem?

Piotr Modzelewski: Jesteśmy dość szczęśliwym narodem, ale mogłoby być lepiej. Zdecydowanie są szczęśliwsze narody w Europie, chociażby Duńczycy, którzy uznawani są za najszczęśliwszy naród na świecie. To właśnie u nich powstała słynna filozofia „hygge” dotyczące cieszenia się codziennością, drobnymi sprawami, które są naszym udziałem każdego dnia. Powodem, dlaczego mogłoby być lepiej są niektóre statystyki m.in. dotyczące depresji – 1,5 miliona Polaków na nią choruje, a to przecież nie wyczerpuje puli zaburzeń psychicznych. No i samobójstwa nieletnich lokują nas na drugim miejscu w Europie.

GRYF24: To alarmujące dane.

Piotr Modzelewski: Dużą rolę odgrywa tutaj zdiagnozowana przez profesora Bogdana Wojciszke i doktora Wiesława Baryłę z Uniwersytetu SWPS polska norma negatywności. Polega to na tym, że Polacy koncentrują się na negatywnych aspektach rzeczywistości, na ludzkich wadach, złych instytucjach, które chcą ich skrzywdzić, niesprawiedliwym świecie społecznym oraz narzekaniu. Narzekanie, choć można powiedzieć, że w Polsce zbliża ludzi, jednocześnie pogarsza nastrój. Wystarczy wybrać się na chwilę w dowolne miejsce, aby by zauważyć, że ludzie ucinają sobie pogawędki, które zwykle dotyczą narzekania na wszystko.

GRYF24: Niektórzy ludzie to urodzeniu szczęściarze. Są zadowoleni, a dodatkowo mają farta we wszystkim. Co można zrobić, aby w naszym życiu było jego więcej?

Piotr Modzelewski: Brytyjski profesor Richard Wiseman prowadził badania nad pechowcami i szczęściarzami. Okazało się, że różni ich osobowość. Szczęściarze są większymi ekstrawertykami, czyli są ludźmi, którzy rozmawiają z innymi, są towarzyscy, uczęszczają na różne spotkania. Szczęściarze są też mniej neurotyczni, czyli mniej zestresowani i mniej lękowi oraz bardziej otwarci na doświadczenie – innymi słowy lubią próbować nowych rzeczy. Ta różnica w osobowości powoduje, że szczęściarze doświadczają więcej korzystnych szans. Jeśli jestem ekstrawertykiem istnieje większa szansa, że zdobędę przyjaciół czy partnera życiowego, nawet jeśli niedawno rozstałem się z partnerem. Ekstrawertykom łatwiej zdobyć też pracę, bo zagadają do kogoś. Niski neurotyzm powoduje natomiast, że widzimy więcej możliwości, szans w otoczeniu. Można powiedzieć, że większa stabilność emocji i nastroju wzmacnia kreatywność, co udowodniono także eksperymentalnie. Gdy wprowadzono ludzi w pozytywny nastrój generowali więcej pomysłów.

GRYF24: Czy istnieją jeszcze jakieś inne różnice między szczęściarzami i pechowcami?

Piotr Modzelewski: Tak, szczęściarze korzystają bardziej ze swojej intuicji. Czasem każdy z nas miał dziwne odczucie dotyczące złego wyboru. Po fakcie okazało się to prawdą. Zgodnie z badaniami Wisemana szczęściarze, aby wzmocnić swoją intuicję stosują takie sposoby jak: wyciszenie się i późniejsze powrócenie do myślenia o problemie, medytację czy kontemplację. Są oni bardziej wyczuleni na tzw. „uczucia trzewne”. Wiseman w swojej książce przytacza przykład kobiety, która miała dziwne uczucie w żołądku, że nie powinna wiązać się ze swoim aktualnym chłopakiem, jednak zignorowała te odczucia, swoją intuicję. Po fakcie okazało się, że mężczyzna był przemocowy. Szczęściarze bardziej ufają takim odczuciom. Oczywiście czasem nasza intuicja może nas mylić, ponieważ są to w pewnym sensie tylko przeczucia, jednakże czasem może też nas chronić. Jeśli skrzywdził nas kiedyś człowiek określonego typu, gdy zauważymy kogoś podobnego z wyglądu czy zachowania, te odczucia intuicyjne lub bardziej jakby powiedział psychoanalityk przeciwprzeniesienie, pozwoli nam być bardziej czujnym, wycofać się z relacji.

Widoczne 1 z 3
Udostępnij.