Słupsk przegrał – zapłacą podatnicy. Przypominamy historię „wojny na drodze”. - GRYF24.pl
Widoczne 1 z 3

Skandal w ratuszu i Zarządzie Infrastruktury Miejskiej: prawomocnym wyrokiem zakończył się w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym proces niedoszłego przewoźnika z miastem. Teraz była właścicielka upadłej przez decyzję miasta spółki będzie domagała się 100 000 zł odszkodowania. Jak udało nam się ustalić nie była to jedyna taka sytuacja. Jednocześnie przypominamy burzliwe dzieje linii Słupsk – Ustka.

HISTORIA WOJNY O LINIĘ AUTOBUSOWĄ DO USTKI

Przypomnijmy: od lat 90. XX wieku do 2015 roku na linii Słupsk – Ustka kursowały autobusy czterech przewoźników. Na początku były to autobusy linii 10 Miejskiego Zakładu Komunikacji, Niebieskiej Linii PKS Słupsk, DANA EXPRESS i linia nr 20 firmy RAMI.

Między przewoźnikami dochodziło do licznych konfliktów, nie uzgodnione rozkłady jazdy skutkowały wzajemnym podjeżdżaniem i powstawaniem tzw „wilczych stad” autobusów jadących jeden za drugim po 2-3 , po czym przez pół godziny lub dłużej nie było żadnego kursu – przypomina Piotr Rachwalski, były kierownik Działu Przewozów PKS oraz twórca i wieloletni prezes NORD EXPRESS.

Na porządku dziennym było zrywanie rozkładów jazdy konkurencji, wzajemne wyzwiska i blokowanie przystanków, niebezpieczne wyścigi i zajeżdżanie drogi. Trwało to do 2003 roku, kiedy to udało się porozumieć i utworzyć cykliczny rozkład jazdy, do którego jednak nie przystąpiła najmniejsza firma DANA – wspomina Rachwalski. – Jak czas pokazał, był to błąd i dziś DANA już nie istnieje.

Porozumienie zakładało kursowanie w stałym cyklu, co 20 minut, codziennie od 6 rano do 22, utworzenie jednego czytelnego rozkładu jazdy. Gdyby do porozumienia weszła DANA autobusy kursowałyby co 15 minut.

To był pierwszy etap, udało się to zrobić. Na drugi etap czyli pełna integracja poprzez jedno oznaczenie linii i wspólny bilet miesięczny na wszystkich przewoźników trzeba było poczekać kilkanaście lat. Dopiero groźba nowej konkurencji wymusiła te zmiany w 2016 roku – podsumowuje Rachwalski.

Po drodze z różnych przyczyn zmieniali się przewoźnicy biorący udział w porozumieniu: firmę RAMI zastąpił w 2005 roku NORD EXPRESS, a kilka lat później linię nr 10 MZK zastąpił RAMZES. Porozumienie co do wspólnego rozkładu i wspólnej tabliczki nadal obowiązywało. Poza DANĄ oczywiście.

Linia ustceka jest swego rodzaju ewenementem – konkurencja wymusiła stałe podnoszenie jakości: to tu wciąż pracują konduktorki co jest wyjątkowe w skali kraju, to tu pojawiły się pierwsze w regionie autobusy regionalne niskopodłogowe czy z klimatyzacja, to tu pojawiły się pierwsze wyświetlacze elektroniczne – wspomina Rachwalski. – Także bilety mimo wyższych kosztów były niższe niż w podobnej relacji na innych liniach regionalnych. Tu także fukcjonowały autobusy nocne, niestety zlikwidowane wobec braku zainteresowania wsparciem ich przez władze „dwumiasta”.

Widoczne 1 z 3
Udostępnij.