Chcemë le so zażec” powie Kaszub zanim zażyje tabaki, którą nasypie w zagłębienie na ręce pomiędzy kciukiem a palcem wskazującym i głęboko wciągnie nosem. To nie tylko nałóg ale element regionalnej kultury. Zażywa się tabakę przed uroczystościami, podczas spotkania ze znajomymi a nawet w kościele przed mszą. Po zażyciu następuje naturalny odruch kichania, wówczas takiej osobie według zwyczaju kaszubskiego życzy się: „Na zdrowie”. Kaszub zaś odpowiada: „Bóg zapłać”. Jolanta Czerwiakowska ze Studenckiego Koła Naukowego Historyków Akademii Pomorskiej w Słupsku przybliża nam historię zażywania tabaki kaszubskich akcesori niezbędnych do produkcji gotowego proszku tytoniowego.

 

Zażywanie tabaki staje się obecnie coraz bardziej popularne, zwłaszcza na Kaszubach i Śląsku. Tytoń początkowo sprowadzono do Europy w XV w. jako lekarstwo na wiele chorób, miedzy innymi na migrenę. Chociaż Kaszubi uważają, że rósł tu od zawsze. Istnieje bardzo ciekawa legenda poddająca wątpliwość sprowadzenie tytoniu z Ameryki. Kaszubi uznają, że pewna kobieta ratując swojego męża z rąk diabła przechytrzyła go. W zamian za uwolnienie ukochanego miała odkryć nazwę ziela, którego tajemnicę strzegł diabeł. Podstęp jej polegał na tym, że ciało swoje wysmarowała smołą i posypała pieprzem a następnie schowała się między rośliny diabła, który nieświadomy podstępu przechadzał się po swojej roli. Gdy przeszedł obok kobiety kichnął siarczyście i krzyknął: „Ach ta przeklęta tabaka”. Takim sposobem kobieta dowiedziała się nazwy rośliny i uratowała swojego męża. Legenda jest wytłumaczeniem kaszubskiego stwierdzenia, że tabaka pochodzi od diabła i była obecna na Pomorzu od dawna.

Zachwalano jej zażywanie w „Panu Tadeuszu” Adama Mickiewicza a także w „Strasznym Dworze” Stanisława Moniuszki propagując ją jako lekarstwo na wszelkie frasunki. Chociaż Papieżowi Urbanowi VIII kojarzy się z nieczystym „orgazmem” to w wielu kościołach na Kaszubach również w naszych czasach, księża zalecają jej zażywanie przed spowiedzią i mszą świętą. Uznaje się powszechnie, że jest to rytuał sprzyjający gawędziarstwu. Poprawia humor, nastraja pozytywnie i wpływa na jasność umysłu. Kaszubi uważają, że tabaka ma tylko i wyłącznie pozytywne walory, niemniej jednak lekarze przestrzegają przed jej zażywaniem, gdyż wysusza śluzówkę nosa, doprowadzając do pękania naczynek krwionośnych. Innym negatywnym objawem jest łzawienie oczu, wzrost ciśnienia krwi i tętna. Tabaka zawiera nikotynę, która uzależnia i niewątpliwie wywołuje negatywne skutki zdrowotne w organizmie zażywającego.

 

Tytoń od dawna sadzono, suszono, mielono na własne potrzeby niemalże w każdym kaszubskim gospodarstwie. Jednak zanim tytoń trafi do zażycia, musi być specjalnie przygotowany. Liście tytoniowe suszy się i ściera w glinianych misach z rowkami na dnie. Naczynia nazywane są „kachla” albo „dënica” ze względu na rodzaj rowków. W pierwszych rozchodzą się one promieniście a w drugiej są głęboko radełkowane i koliste. Do rozcierania służy drewniana pałka zwana „tabacznikiem” lub „mielôkiem”, mająca około metra wysokości. Jeden koniec jest nieco grubszy a drugi cieńszy z wyciętymi rowkami.

Tabacznik, czy też mielôk musi być wykonany z twardego drewna, najlepiej jałowcowego aby rowki nie ścierały się zbyt szybko, a ewentualnie dostające się do tabaki drewniane drobiny dodawały aromatu i nie dopuszczały do psucia się tytoniu. Starty proszek przesiewano przez sitko a pozostający na nim grubszy, zwęglano na specjalnej łopatce „szëfelce” lub łyżce z blachy nazywanej „kórzczew do tobaczi”.

Do czyszczenia „dënicy” używano zajęczej łapki. Tytoń przecierano kilkakrotnie, a na końcu skrapiano go spirytusem domowego wyrobu i ziołami. Następnie przechowywano go około tygodnia aby dojrzał w kamionkowym naczyniu lub w butelce z ciemnego szkła. Dopiero po tych zabiegach był gotów do zażywania. Każdy producent tytoniu ma swoistą recepturę jego przyrządzania, której strzeże aby nie dostała się w niepowołane ręce. Najczęściej do tytoniu dodaje się nalewki bursztynowej lub z suszonych śliwek. Inni producenci zaprawiają nalewką z kwiatu i pyłku sosny albo owoców jałowca. Do tytoniu w znanych tylko dla siebie proporcjach dodaje się mrzanki wonnej. Niektórzy dodają liście aromatycznej czarnej porzeczki, wiśni, mięty czy rumianku. Niejednokrotnie dodaje się łupiny bobu czy fasoli. Każdy dodatek nadaje tytoniowi charakterystyczny aromat. Tytoń do zażywania wśród Kaszubów był zawsze popularny. To jest wpisane w naturę Kaszuba, który sam na własne potrzeby potrafi przygotować tytoń do spożycia. Wprowadzone w 2003 roku zawody w zażywaniu tabaki wywołały potrzebę powstawania niewielkich fabryczek, które rozpoczęły produkcję na większa skalę. Zawody polegają na opowiedzeniu historyjek, dowcipów czy też anegdot związanych z zażywaniem tabaki. Profesjonalne jury ocenia nie tylko opowieść, ale też strój, posiadane akcesoria i sam moment zażycia tytoniu. Rokrocznie latem odbywają się zawody w Chmielnie na Kaszubach, na które przybywają tłumnie miłośnicy tabaki nie tylko z Polski. Odbywają się też mistrzostwa w jednoczesnym zażywaniu tabaki. W 2009 roku w Chmielnie ustanowiono rekord w liczbie 2177 osób. W 2016 roku podjęto próbę ustanowienia nowego rekordu, tym razem odnotowanego w Polskiej Księdze Rekordów i Osobliwości i ustalonego w liczbie 265 osób. Nagrodą główną w mistrzostwach jest złota tabakiera i tytuł Mistrza Polski. Rok 2017 zapisał się dla Kaszub rekordem w mieleniu tytoniu w największej denicy. Tytoń publicznie zażywa Donald Tusk i Jerzy Buzek.

Każdy zażywający tabakę posiada pojemnik na tytoń. Jest nim tabakiera. Zażywanie tabaki i rogarstwo to kaszubska tradycja. Warsztaty można do dziś spotkać w Sierakowicach, Gnieżdżewie, Głodnicy czy Brodnicy Dolnej. Akcesoriami niezbędnymi do przetrzymywania tytoniu są cygarniczki, tabakierki w postaci rożka lub dozy.

Jednym z najlepszych producentów tabakier wykonanych z krowich, zgubionych podczas bodzenia się rogów był nieżyjący już Alfons Kloka z Kosakowa. Sposób wykonania jego tabakiery stanowił o wykonanym arcydziele. Tradycja mówi, że na początku rogi były przez kilka godzin gotowane w kartoflach dla bydła. Potem były spłaszczane w imadle między dwiema grubymi blaszanymi płytkami. Do środka rogu wbijało się prawidło w kształcie rożka lub walca. Po kilku dniach zdejmowało się i wlewało się do niego denaturat, który podpalano i w ten sposób wypalało się jego środek. Następnie formowało się końcówkę, którą przyginało się ku dołowi i znowu zostawiało w imadle do stwardnienia. Z zewnątrz róg polerowało się pilnikiem i szkłem. Tak powstawała gotowa i niepowtarzalna tabakierka, która ozdabiano często kaszubskimi symbolami. Każdy młody kaszub miał drewnianą lub ceramiczną tabakierę, dopiero po ożenku stawał się pełnoprawnym użytkownikiem tabakiery z rogu.

Każdy kto zażywa tabaki musi posiadać osobistą czerwoną w białe lub czarne kropki chusteczkę do wycierania i wydmuchiwania nosa nazwaną „szneptuch”. Sposób zażywania jest charakterystyczny dla każdego Kaszuba.

Rys. 8. Chustka do tabaki zwana „szneptuch”: https://sklepkaszubski.pl/pl/p/Szneptuch-kaszubski-chusteczka-do-nosa-dla-tabacznikow/1564, [dostęp: 27.01.2019r.].

Obok zapisu nutowego alfabetu kaszubskiego istnieją również nuty tabacznika. Śpiewając, wymienia się wszystkie przedmioty związane z zażywaniem tytoniu: „dënica”, „tobaczné lëstë”, „rogù”, „tabaczi”, „szneptuch” oraz „tobaczérë”.

Tekst piosenki tabacznika brzmi następująco:

„ To je krótczi, to je dłëdżi, to kaszëbskô dënica,

To są lëstë, to są rogù, to òznaczô tobaka,

Òznaczô tobaka, lëstë, rogù, krótczi, dłëdżi,

to kaszëbskô dënica.

To je szneptuch, to je róg, to je znaczny nos tobaczny,

Znaczny nos tobaczny, szneptuch, róg, òznaczô tobaka, lëstë , rogù, krótczi, dłëdżi,

to kaszëbskô dënica.

To je góra, to je dół, to je całé, a to pół, góra, dół, całé, pół, òznaczô tobaka,

lëstë, rogù, krótczi, dłëdżi,

to kaszëbskô dënica.

To je małé tobacznik, to je wiôldżé,

to są janstruméńta wszôlczé

 

Jolanta Czerwiakowska, Studenckie Koła Naukowe Historyków Akademii Pomorskiej w Słupsku 

 

Udostępnij.