Po emocjonującym spotkaniu i końcówce niczym z hollywodzkiego thrillera Gryf Słupsk S.A. wygrał z Gedanią Gdańsk 2:1.

Gdańsk przywitał Gryfitów piękną słoneczną pogodą. Niestety Gryf przystąpił do meczu z Gedanią osłabiony kontuzjami, które wyeliminowały m.in. Adriana Solczaka, Damiana Mikołajczyka i Karola Świdzińskiego. W pierwszym składzie wyszli na boisko: Kędzia, Więckowski, Wandzio, Szałek, Amoah, Wójcik, Bobrowski, Jendruch, Majcher, Slusarz, Stasiak. Pierwsze dziesięć minut spotkania upłynęło na wyrównanej walce, która koncentrowała się głównie w środkowej strefie boiska. Żadna z drużyn nie miała wyraźnej przewagi, chociaż częściej i dłużej przy piłce był Gryf. Pierwszą groźną akcję bramkową zobaczyliśmy w 15. minucie, gdy w poprzeczkę trafili zawodnicy Gedanii. Dwie minuty później odpowiedział Gryf strzałem Rafała Bobrowskiego, po jego uderzeniu piłka odbiła się od obrońcy Gedanii i trafiła pod nogi Wojciecha Wójcika. Pomocnik Gryfa uderzył obracając się w stronę bramki z odległości ok. 7 metrów, jednak bramkarz gospodarzy obronił strzał. Pięć minut później Gryfici byli jeszcze bliżej zdobycia gola, piłka po strzale głową Lukasza Stasiaka trafiła w poprzeczkę.

Przez 25 minut spotkanie było prowadzone w dobrym, szybkim tempie co podobało się kibicom, wśród których większość stanowiła grupa ok. 40 Słupszczan. Gryf częściej atakował lewym skrzydłem, na którym grał Wojciech Wójcik wspierany przez Dawida Więckowskiego. Gedania korzystała ze swoich największych atutów w ataku, czyli dwóch szybkich skrzydłowych, którzy od pierwszych minut dawali się we znaki naszym obrońcom. W 35. minucie jedna z kontr Gedanii zakończyła się golem dla gospodarzy. Piłka trafiła na prawe skrzydło, pomocnik Gedanii wyprzedził bocznego obrońcę Gryfa, na pełnej szybkości wbiegł w pole karne i uderzył w długi róg bramki obok interweniującego Michała Kędzi. Po stracie gola Gryfici zdecydowanie ruszyli do odrabiania strat. Kilka akcji słupszczan zbliżało ich do wyrównania, jednak za każdym razem brakowało szczęścia. W 46. minucie piłka wreszcie trafiła do siatki Gedanii po strzale Rafała Bobrowskiego. Gryfici wywalczyli rzut rożny, piłka po dośrodkowaniu znalazła się pod nogami kapitana słupskiej drużyny. Bobrowski strzelił, piłka po drodze otarła się o obrońcę Gędanii i wpadła do siatki. Sędzia jednak odgwizdał pozycję spaloną Łukasza Stasiaka, który zdaniem arbitra absorbował uwagę bramkarza i defensorów gospodarzy. Druga połowa zaczęła się od zdecydowanym ataków Gryfa.

Trener Bednarczyk dokonał dwóch zmian. Na boisku pojawili się Bednarczyk i Słowiński, w zamian za Wandzio i Wójcika. Drużyna zmieniła też ustawienie z 4-5-1 na 4-4-2. Poczynania słupszczan nabrały większego animuszu i były bardziej zdecydowane. Aktywny w środku pola był Marcjan Majcher, natomiast dobrze na skrzydle radził sobie Kacper Bednarczyk. W 51. minucie Gryfici zdobyli gola za sprawą Łukasza Stasiaka, jednak sędzia ponownie dopatrzył się spalonego i nie uznał tego trafienia. Po tej sytuacji Gryf jeszcze bardziej napierał, gospodarze umiejętnie się bronili i próbowali kontrować. Goście musieli się jeszcze bardziej odsłonić i zaryzykować, aby strzeli gola wyrównującego na co czekali szybcy skrzydłowi Gedanii.

Około 80 min. zawodnicy Gedanii wyszli z kontrą i znaleźli się w sytuacji trzech na jednego. Jednak napastnik gospodarzy za daleko wypuścił sobie piłkę, do której wyszedł Michał Kędzia i wybił futbolówkę. Kilka minut później Gryfici przeprowadzili groźną akcję, po której wywracany w polu karnym był Stasiak. Wszyscy kibice widzieli faul na napastniku ze Słupska, oprócz sędziego, który nakazał wznowić grę od bramki Gedanii. W 88 minucie na bramkę Gędanii uderzał Fabian Słowiński, jednak piłka przeleciała nad bramką. Gdy ławka rezerwowych Gedanii zaczynała już świętować wygraną Gryf rzucił wszystko na szalę zwycięstwa. Najpierw w drugiej minucie doliczonego czasu gry wyrównał Stasiak, a dwie minuty później pięknym uderzeniem w samo okienko bramki gospodarzy na 1:2 dla Gryfa podwyższył Damian Tofil. Duży udział przy zwycięskim golu miał Joseph Amoah, który odzyskał piłkę w środku pola, odważył się na drybling i nie dał się wywrócić przeciwnikom. Podał piłkę do Tofila, a ten zrobił to, co potrafi bardzo dobrze, czyli uderzył z dystansu nie dając szans bramkarzowi Gedanii. Zaraz po wznowieniu gry sędzia zakończył mecz, a świętować zaczęli Gryfici i grupa kibiców ze Słupska, którzy wspierali nasz zespół. Gedania Gdańsk – Gryf Słupsk S.A. 1:2 (35’ Malinowski – 90+2’ Stasiak, 90+4’ Tofil)

 

GRYF SŁUPSK

Udostępnij.