Radni nie zgodzili się na wprowadzenie nocnego zakazu sprzedaży alkoholu. Nad pomysłem chcą debatować. Temat ma powrócić po konsultacjach społecznych.

Wiele emocji towarzyszyło obradom słupskich radnych podczas debaty na temat wprowadzenia zakazu sprzedaży alkoholu nocą. Zgodnie z prezydenckim projektem uchwały zakaz sprzedaży alkoholu miał obowiązywać w godzinach od 23 do 6 rano.

Podczas sesji o problemie pijących w centrum miasta na ławkach i skwerach, w obrębie ulic Bema, Anny Łajming i Murarskiej mówiła reprezentantka mieszkańców. W pobliżu jej kamienicy działa sklep nocny. – Ulica jest meliną przez cały dzień. Oblegana przez najgorszych pijanych osobników od najwcześniejszych godzin porannych. Piją alkohol na ławkach i w ogóle się z tym nie kryją. Robią przy tym bałagan. Wystarczy przyjść na ulicę Bema na przykład w niedzielę rano i zobaczyć jak wygląda po sobotniej nocy. Sodoma i Gomora. Miasto płaci za sprzątanie – mówiła w imieniu społeczności z centrum miasta jedna z mieszkanek.

Uchwała zaproponowana przez Roberta Biedronia została przegłosowana. Jednak z jej treści został wykreślony zapis o zakazie nocnej sprzedaży alkoholu. Radni zgodzili się na maksymalną liczbę zezwoleń wydawanych na sprzedaż alkoholu oraz to, że sklepy sprzedające mocne trunki muszą znajdować się co najmniej 50 metrów od szkół, przedszkoli i placówek oświatowych. Radni argumentowali, że wprowadzenie zakazu sprzedaży alkoholu w godzinach od 23 do 6 rano nie było konsultowane z mieszkańcami. Temat ma być ponownie analizowany i ma wrócić pod obrady za miesiąc.

Udostępnij.