Mieszkańcy Włynkówka spotkali się z władzami miasta. Robert Biedroń obiecał, że wesprze ich jednak w granicach swoich kompetencji.

Zależy nam na wsparciu miasta, bo ten problem tak samo dotyka mieszkańców Słupska jak nas. Smród z fabryki będzie tak samo dotkliwy dla nas jak dla większości mieszkańców Słupska – twierdzą protestujący.

Działacze stowarzyszenia „Gmina jest nasza” spotkali się z Robertem Biedroniem. Władze Słupska wystąpiły do wójt gminy Słupsk o uznanie miasta jako stronę w postępowaniu. Chcą także ponownego przebadania sprawy. Ponadto samorządowcy ze Słupska napisali pismo generalnego inspektora ochrony środowiska o weryfikację decyzji wójt o uwarunkowaniach środowiskowych dla kontrowersyjnej budowy. – Robię wszystko co w moich kompetencjach – mówi Robert Biedroń. – Mam bardzo wiele zastrzeżeń w tej sprawie.

Protest przeciwko budowie mączkarni rozpoczął się nieco ponad dwa tygodnie temu. Wówczas rozpoczęła się budowa, a mieszkańcy dowiedzieli się co budowane jest w ich sąsiedztwie. Mimo że procedura toczy się od 2015 roku nikt z mieszkańców nie wiedział o planach inwestora i wójt gminy Słupsk. Protestujący żądają zaniechania budowy. Jednak jak twierdzą po nagłośnieniu akcji prace przyspieszyły. – Nie widzą możliwości wstrzymania budowy. Wszystko jest zgodnie z prawem i mamy niezbędne pozwolenia i dokumenty – powiedział w trakcie spotkania z mieszkańcami i samorządowcami Andrzej Zając, wiceprezes firmy Paula Fish, która jest inwestorem.

Udostępnij.