PGE Turów Zgorzelec – Czarni Słupsk 82:81

Początek spotkania był bardzo wyrównany, chociaż to Czarni po wsadzie Drew Brandona prowadzili 8:4. Straty trójkami błyskawicznie odrabiał Rod Camphor, a później gospodarze utrzymywali małe prowadzenie. Ostatecznie dzięki rzutom wolnym Kacpra Borowskiego prowadzili 25:22 po 10 minutach gry. Druga kwarta była rozgrywana pod dyktando zespołu trenera Marka Łukomskiego. Słupszczanie dwa razy zanotowali serie 7:0 i głównie dzięki Łukaszowi Bonarkowi i Drew Brandonowi prowadzili 12 punktami. To nie był koniec ofensywnego zrywu! Kolejny rzut z dystansu Brandona ustawił wynik po pierwszej połowie na 55:40.

W trzeciej kwarcie zespół trenera Michaela Claxtona wziął się za odrabianie tych strat. Najpierw po serii 7:0 zbliżył się na pięć punktów po rzucie wolnym Brada Waldowa. Później środkowy z USA doprowadził nawet do wyrównania, ale dzięki trafieniu Justina Wattsa to Czarni prowadzili po 30 minutach 69:68. W kolejnej kwarcie seria 8:0 i trójka Stefana Balmazovicia dała prowadzenie gospodarzom. Obie drużyny miały pewne problemy ze skutecznością, ale po późniejszym trafieniu Bartosza Bochny PGE Turów miał sześć punktów przewagi. W końcówce punktowali tylko goście, ale nie zdołali wyprzedzić rywali. Zgorzelczanie zwyciężyli 82:81.

Rod Camphor zanotował w tym meczu 19 punktów i 4 asysty dla gospodarzy. W ekipie gości wyróżniał się Drew Brandon z 18 punktami, 10 zbiórkami i 3 asystami.

PLK

Udostępnij.