Te szczególne święta obchodzono bardzo różnie w minionych wiekach, jednak zawsze był to czas radości połączony z życzeniami, śpiewem, barwnymi pochodami i zabawami. Na Kaszubach okres świąteczny pomiędzy 25 grudnia a 6 stycznia, czyli Świętem Trzech Króli nosi nazwę Gòdë. W tych dniach w kaszubskich domach działo się naprawdę sporo.

Pod koniec adwentu, zwykle w wigilię, ale czasem także po Bożym Narodzeniu, domowników odwiedzały zespoły przebierańców zwane po kaszubsku gwiżdżama, gwiôzdkama, czy też panëszkama (zwyczaj ten do dzisiaj jest jeszcze praktykowany). Są to grupy kolędników odwiedzających wieczorami domostwa. Wśród gwiazdkowych przebierańców występuje wiele postaci mających różne znaczenie: gwiôzdor zwany także gwiżdżem (gwiazdor), śmierć, koza (uosobienie szkodnictwa), koń (przez Kaszubów traktowany jako zwierzę mające wyjątkowe połączenie ze światem zmarłych), niedźwiedź (symbol powagi), bocian (zwiastun urodzajów), kominiarz (symbol szczęścia), policjant (symbol porządku, jego rola w grupie kolędników polega na zapanowaniu nad często nazbyt swawolnymi maszkarami), diabeł (symbol zła). Kolędnikom towarzyszą także muzykanci. Do Bożego Narodzenia zabawa polega na pantomimie, natomiast w wigilijny wieczór do wspomnianego zespołu dołącza dziad i baba. Od tego momentu pojawiają się także dialogi w których dziad skarży się na babę i na odwrót. Zdarza się, że przybycie gwiôzdczi poprzedzone jest wizytą tzw. gwiżdża (jednego z przebierańców), który zbiera informację, czy domownicy życzą sobie wizyty kolędników.

Często wspomniana postać otrzymuje od rodziców podarki, które kolędnicy wręczają później dzieciom. Domownicy przekazują także informacje, które z dzieci należy pochwalić, a które wystraszyć za złe zachowanie. Podczas całego występu gwiôzdczi panuje zazwyczaj wielki zgiełk i gonitwa. Wraz z zakończeniem występu jednej postaci zaczynają dokazywać następne. Występ kończą życzenia dla domowników. W wieczór wigilijny gwiôzdka kolęduje tylko do północy, gdy na zegarach wybija ta godzina rozpoczyna się święty czas ciszy i spokoju. Opisany zwyczaj nawiązuje do dawnych praktyk obrzędowych, które miały zapewnić pomyślność, urodzaj i płodność. Znaczenie gwiôzdczi to także pozostałość po starym widowisku ludowym, w którym zło walczy z dobrem, a rozwaga z huczną zabawą. Niegdyś w okresie świątecznym (do święta Trzech Króli) praktykowano również zwyczaj obchodzenia miejscowości przez tzw. szopkę. Wówczas zazwyczaj starsi chłopcy kolędowali ze stajenką zwieńczoną na ogół gwiazdą, w środku której znajdował się żłobek.

W Wigilię obowiązywał post. Wieczerza wigilijna była dość skromna. W skład jej wchodziły najróżniejsze płody rolne: groch, fasola, mak, ziemniaki, kapusta, suszone grzyby i owoce. U zamożniejszych gospodarzy podczas wieczerzy podawanych było siedem, dziewięć lub dwanaście potraw. Na stole królowały kluski z tartym makiem i suszem owocowym, kapusta z grzybami i ryby. W kątach izby ustawiano snopy, aby w przyszłym roku żyto dobrze plonowało. Wraz  z napływem ludności na Kaszuby, który miał miejsce po wojnach światowych, Kaszubi stopniowo przejmowali zwyczaj dzielenia się opłatkiem, który dzisiaj stał się powszechny. Po wieczerzy wigilijnej gospodarz wychodził do ogrodu i trzykrotnie pukał  w każde drzewko, oznajamiając mu w ten sposób, że narodził się Zbawiciel. Parobkowie wynosili natomiast z izby snopy i kręcili ze słomy powrozy, którymi obwijali drzewka w celu ochrony przed mrozami.  Kaszubi wierzyli, że w noc wigilijną dzieją się cuda. Friedrich Lorentz opisał to w ten sposób ,,Drzewa puszczają latorośle, pod śniegiem kwitnie czarodziejski kwiat, jabłonie puszczają pączki, kwitną i wydają owoce, ginące jednak o północy. Kto przypadkowo zerwie taki owoc, będzie miał szczęście w przyszłym roku, kto jednak oczekuje jego ukazania się, tego spotka nieszczęście a nieraz śmierć. W nocy tej zwierzęta rozmawiają z sobą, jednakże niebezpiecznie jest podsłuchiwać je. (…) O północy zamienia się woda w źródłach  i strumykach w wino, ale mogą je pić tylko nieświadome i niewinne istoty”.  W noc wigilijną robiono również wróżby: dziewczęta ze słomki wyciągniętej ze snopa wigilijnego mogły dowiedzieć się czy wyjdą w nadchodzącym roku za mąż. Lorentz podaje, iż wierzono, że ten kto w czasie pasterki klęczał obok drzwi kościelnych na stołeczku wykonanym z dziewięciorakiego drzewa iglastego, może rozpoznać wszystkie czarownice.

Z tym dniem związanych jest w obrzędowości kaszubskiej wiele charakterystycznych symboli i zwyczajów. Szczególną opieką otacza się zwierzęta, które otrzymują w wigilię lepsze niż zwykle pożywienie. W południowej części Kaszub funkcjonował zwyczaj podawania bydłu okruszyn wigilijnego chleba. Ich pomieszczenia gospodarze kaszubscy czyszczą tego dnia szczególnie starannie. Istnieje powiedzenie ‒ wszëtkò chòwa mùszi dostac swòją Gwiôzdkã (wszystkie zwierzęta domowe muszą dostać swoją Gwiazdkę). Skąd taki zwyczaj? Troska o zwierzęta bierze się z tradycji chrześcijańskiej, według której właśnie te stworzenia były uczestnikami narodzin Zbawiciela i jako pierwsze go czciły. Podobnie jak w tradycji ogólnopolskiej znane są opowieści o zwierzętach mówiących ludzkim głosem. Znane są również podania o tym, że człowiek, który usłyszy głos takich zwierząt w niedługim czasie umrze. Starym zwyczajem, niezwykle znanym w całej Polsce jest pozostawienie wolnego nakrycia przy stole przeznaczonego dla zbłąkanego wędrowca oraz dla bliskich zmarłych. Wierzyło się, że jeżeli ktoś z domowników zmarł na krótko przed wigilią, to podczas kolacji przychodzi do domostw. W tym celu nie wylewano wody za próg, bo można oblać zmarłego. Dawniej, w dniu wigilijnym istniał niepisany zwyczaj niepożyczania czegokolwiek sąsiadom. Wierzono, że ma to zapobiegać kłótniom oraz chorobom zwierząt w najbliższym roku. Dlatego też przed wspomnianym dniem starano się oddawać wszystkie pożyczone przedmioty.

W okresie międzywojennym choinka w domach kaszubskich nie była zjawiskiem powszechnym. Przystrajanie choinki nie wszędzie jest rozpowszechnione – stwierdził  w latach 30. XX w. w książce Kaszubi. Kultura ludowa i język Friedrich Lorentz – i częściej spotykane na północy niż na południu. Strojono ją małymi jabłuszkami i ciasteczkami w formie zwierząt i gwiazdek. Po wigilijnej kolacji śpiewano kolędy i czekano na gwiazdora, który zupełnie nie przypominał obecnego mikołaja. Ubrany był w odwrócony na spodnią stronę kożuch, przepasany słomianym pasem, a na twarzy miał larwę, czyli maskę wykonaną z cielęcej skóry. Wigilia kończyła się tak, jak obecnie nocnym nabożeństwem, czyli pasterką.

Longin Malicki pisał, że pierwsze święto Bożego Narodzenia upływa na Kaszubach bez szczególnych zwyczajów czy obrządków. Drugiego dnia świąt święcono w kościele owies. Poświęcone zboże dawano następnie bydłu, aby dobrze się chowało, a część mieszano z ziarnem siewnym, co miało gwarantować obfite plony. W tym dniu następowały rodzinne i sąsiedzkie odwiedziny.  W okresie między Bożym Narodzeniem a świętem Trzech Króli nie można było prać, prząść i tkać. Wierzono, że gdyby ktoś jednak wykonywał te czynności, wówczas bielizna podarłaby się, a utkany materiał okazałby się niezbyt trwały.

W wigilię Nowego Roku praktykowano wróżby, m.in. poprzez rzucanie pantoflami – ich położenie wróżyło zamążpójście, opuszczenie domu, a nawet zgon. Przez narysowanie święconą kredą lub smołą trzech krzyży na drzwiach stodoły zabezpieczano zwierzęta przed szkodliwą działalnością czarownic. W noc sylwestrową dozwolone były dowcipne działania, które miejscowa młodzież urządzała sąsiadom – wyprowadzano zwierzęta ze stodół, wyjmowano bramy, zatykano kominy, czy wyprowadzano wozy na środek zamarzniętych jezior. Tradycja mówi jednak, że za tymi żartami stoi odchodzący stary rok. W Nowy Rok należało bardzo wcześnie wstać, ponieważ miało to chronić przed lenistwem i ospałością. Po uczestnictwie w mszy świętej następowały wzajemne odwiedziny i składanie życzeń noworocznych.

W okresie bożonarodzeniowo-noworocznym po Kaszubach chodzili chłopcy przebrani za trzech króli. Chodząc od domu do domu śpiewali kolędy, w zamian otrzymując ofiary. W wigilię Trzech Króli święcono wodę i kredę: krzyże narysowane na drzwiach święconą kredą uniemożliwiały wstęp czarownicom i diabłu.

Chociaż w wielu kaszubskich domach święta obchodzi się już według ogólnopolskiej tradycji, część regionalnych obrządków wciąż trwa, można nawet powiedzieć, że coraz częściej wraca się do dawnej kultury nie tylko, jako elementu folkloru, ale jako żywych zwyczajów.

Iwona Kubasik-Rompa, Akademia Pomorska w Słupsku

Udostępnij.