Agata Marzec – polonistka i bibliotekarka w Zespole Szkół Ekonomicznych i Technicznych w Słupsku odebrała w sobotni wieczór nagrodę w konkursie literackim w Zielonej Górze. To kolejny sukces słupskiej poetki. 

Na V Ogólnopolski Konkurs Literacki im. Anny German wpłynęło do Centrum Kultury w Zielonej Górze aż 95 zestawów poetyckich oraz zawierających teksty piosenek. Jury wybrało i nagrodziło pięć z nich. Agata Marzec była najmłodszą i najmniej doświadczoną uczestniczką rywalizacji na słowa, mimo to pokonała wielu twórców, między innymi zrzeszonych w organizacjach poetyckich oraz grupach twórczych. To właśnie jej teksty odczytano podczas inauguracji programu artystycznego przygotowanego na okoliczność finału.

Doceniona słupska pisarka

Motywem przewodnim tegorocznej edycji tego popularnego konkursu były słowa zaczerpnięte z jednej z piosenek Anny German: „I tylko bal wciąż będzie trwał!”. Wszystkie nadesłane teksty stanowiły ich luźną interpretację.

Poniżej prezentujemy nagrodzone teksty Agaty Marzec.

Propozycja numer 1 – wiersz w konwencji aluzyjnej.

Orkiestra na miarę

Każdy ma taką orkiestrę,

jaką sobie skroi na miarę.

Dyrygować światem – niełatwa sztuka:

ten produkuje fałsze,

tamten się w głowę puka,

jeden przeciąga strunę bezustannie,

drugiemu prawda do jednego tylko wpada ucha.

A grają ciągle, wytrwale i bez scenariusza:

zmieniają maski jak muzyczne tony,

wenę ciągną z obcego kapelusza,

za sceną każdy chwyt jest dozwolony,

sznurkami jednego drugi porusza.

A prawdziwi są, gdy łabędzi śpiew posłyszą:

tanecznym korowodem za wodzirejką suną,

biodrami jak smyczkiem kołyszą,

nim uwierzą – trzy razy przez lewe ramię spluną,

przy wyborze ostatniego tańca kapryszą.

Każdy ma taką orkiestrę,

jaką sobie skroi na miarę.

Jakże cierpliwym, Boże, jesteś maestrem,

skoro uszyłeś sobie w takich grajków i tancerzy wiarę.

Propozycja numer 2 – wiersz w konwencji humorystycznej, ludycznej, zabawowej.

(Bal)anga na Arce Noego

Na zboczach Araratu,

w drewnianej korabia kopule,

głośno dawali do wiwatu,

bruderszaftem witając się czule.

Węża tropiła słonia pijanego trąba,

wił się pyton po śpiącym orangutanie,

podniebnie eksplodował tamten jak bomba,

budzenie zamawiał dopiero na śniadanie.

Do łabędzicy szpak uderzył w konkury,

o jej dziób otworzył piwo złociste,

ciurkiem wysączył się z niej nastrój ponury,

pokochała go za charakter i intencje czyste.

Było na pokładzie wodzirejów wielu,

choreografie wymyślali artystyczne,

ale żaden nie śmiał zatańczyć w turnieju,

bo w nim znikało pląsanie spontaniczne.

Szpagat popełniła zwinna antylopa,

nigdy wcześniej go zrobić nie umiała,

zasłuchawszy się w dźwięki skocznego fokstrota,

nagle do rozkroku się rozjechała.

Pokład piruetem przemierzył guziec obrotny,

choć go z kopyta żadna siła nie mogła ruszyć,

zrozumiał, że przez brak ruchu był markotny,

a mowy ciała nie wolno krępować i zagłuszyć.

I nie było już świata poza arki salą bankietową,

na którą bilet wstępu dostali vipowski,

zezwierzęcenie stało się balangi królową,

nad ludzkim stadem zakrólował Gniew Boski.

Propozycja numer 3 – wiersz w konwencji refleksyjnej.

Kopciuszek na balu

Kopciuszkiem byłam,

ale bajkę z blichtru odarłam,

nowe zakończenie w księdze zawarłam,

ze starej historii tylko bal pozostawiłam.

Samotnie stałam pośród tłumu,

nie na księcia przyszłam polować,

pod falami brokatu chciałam się schować,

i smutnej duszy rapsod zatopić w oceanie szumu.

To wokół mnie tańczyła sala,

zakręciło mi się w głowie od stania,

mężczyźni szeptali mi brudne wyznania,

a każdy z nich myślał, że od nędzy mnie ocala.

Zdarłam z siebie suknię i woale,

na posadzce położyłam się bezwstydnie,

patrzyłam jak ich pasja do ubranych kobiet stygnie,

lecz nie dostrzegli we mnie nagiej prawdy wcale.

Gdy zbliżyli się na długość oddechu,

a każdy podbiegł z pantofelkiem w dłoni,

zrozumiałam, że tylko samotność mnie obroni,

boso i przed bajkami uciekłam z balu w pośpiechu.

Co mi w duszy gra – piosenka

A gdy zamykam oczy 7

w duszy otwieram salę balową 10

łez wino na parkiet broczy 8

strącam z czoła koronę cierniową 10

I cała jestem szałem 7

co wiruje nad upadkiem swoim 10

spijam się korków wystrzałem 8

tańczę pod wzgardy spojrzeniem twoim 10

Do tańca i różańca szukam partnera 12

do mrocznej komnaty niech się wdziera 15

niech bez pukania wchodzi i ceregieli 12

ceregiele nie tańczą w parze z Królową Nadziei 15

A gdy otwieram oczy 7

zamykam duszną salę balową 10

życie me kołem się toczy 8

rumu butelkę wlewam w nie nową 10

I cała jestem balem 7

co upija się szaleństwem swoim 10

mdłego serca świętym Graalem 8

nadzieję podlewam na dnie moim 10

Do tańca i różańca szukam partnera 12

do mrocznej komnaty niech się wdziera 15

niech bez pukania wchodzi i ceregieli 12

ceregiele nie tańczą w parze z Królową Nadziei 15

A gdy przymykam oczy 7

rzęsami ścielę salę balową 10

czekam aż na parkiet wskoczy 8

rycerz pachnący duszą rumową 10

I cały będzie ciałem 7

co uwiedzie mnie bez złotej zbroi 10

„Tysiąc lat snem martwym spałem 8

by balować dziś z tobą do woli!” 10

Do tańca i różańca szukam partnera 12

do mrocznej komnaty niech się wdziera 15

niech bez pukania wchodzi i ceregieli 12

ceregiele nie tańczą w parze z Królową Nadziei 15

 

„Reminiscencje” Agaty Marzec czyta cała Polska

Udostępnij.