Najpopularniejszym napojem wśród Rzymian było oczywiście wino. Produkcję wina i uprawę winorośli Rzymianie przejęli od Greków i od Kartagińczyków. Sztukę opanowali do tego stopnia, że na wszystkich podbitych terenach zakładali winnice.

W większości przypadków Rzymianie pili wino rozcieńczone i ciepłe. Wina mieszano z mirrą lub nardem, a także z trzciną i żywicą rzucaną do moszczu w postaci kuleczek. W ten sam sposób mieszano z winem także imbir, cynamon, strączyniec, szafran, palmę i kopytnik. Przez wygotowywanie moszczu otrzymywano defritum, caraenum lub sagra, czyli wino warzone, używane do wzmocnienia słabszych win poprzez swą wyższą zawartość cukru.  Niezwykle popularne w Rzymie były wina miodowe. Przykładem takiego wina było Massilitanum.

Win raczej nie przechowywano w piwnicach, lecz na górnych piętrach domów, w pobliżu przewodów kominowych, by wino mogło przesiąknąć zapachem dymu, który to smak wysoko sobie ceniono. Jak podaje Pliniusz Starszy: następnego dnia po piciu, do sześciu godzin bolała głowa. Na szczęście ten sam autor podaje nam antidotum na tą dolegliwość – sowie jaja.

Znacznie rzadziej pito piwo. Dla wielu Rzymian warzenie piwa było marnowaniem ziarna. Pliniusz Starszy wspominając  o powszechnym zwyczaju raczenia się przez Galów i Germanów „odurzającym trunkiem produkowanym z namaczanych ziaren”. Co ciekawe jednak w I wieku p.n.e. Juliusz Cezar w swoim dziele „Wojna galicyjska” pisał o piwie galijskim. Ponieważ Juliusz nie przepadał za rzymskim winem, więc on i jego żołnierze pijali owe piwo, które zresztą niebywale im zasmakowało. Właściwościom piwa Cezar przypisywał nawet niezwykłą waleczność i odwagę Galów.

Kuchnia

Warto jest także wspomnieć o tym w czym i gdzie gotowano. Kuchnia była ze względu na wyposażenie pomieszczeniem ważnym i nadzwyczajnym, ale prostym i funkcjonalnym. W kuchennych piecach palono drewnem i węglem drzewnym. Dym ulatniał się przez otwór okienny.

Dzięki wykopaliskom w Pompejach wiemy, że do gotowania używano naczyń z brązu i naczyń ceramicznych. Można sądzić, że najpowszechniejsze zastosowanie w kuchni miała ceramika. Przede wszystkim była tańsza i łatwo było ją zastąpić. Ceramika nadawała się do powolnego gotowania i duszenia. Brąz zaś do wyrobu naczyń metalowych bogato zdobionych. W trakcie prac w Pompejach odkopano także urządzenia przypominające nasze współczesne grille. Będąc przy naczyniach i zastawie warto sięgnąć do Petroniusza, Jak czytamy o bogatym wyzwoleńcu Trymalchionie, który podejmuje gości w swoim domu w Kampanii. Pokazuje im osiołka z brązu najdroższego, korynckiego brązu z workami po bokach, jednym pełnym jasnych, a drugim ciemnych oliwek. Na srebrnych misach piętrzą się „posypane makiem i oblane miodem pieczone koszatki. Podano też stojące na srebrnym ruszcie gorące kiełbaski. Pod rusztem leżały syryjskie śliwki i pestki granatu”. Na brzegach mis wyryte jest imię gospodarza i ich waga, aby wszyscy wiedzieli, ile są warte. Trymalchion wykrzykuje: „Przyjaciele, pod kurę rozkazałem podłożyć pawie jaja. I niech mnie Herkules, ale boję się, że już się zalęgły. Spróbujmy jednak, czy da się je jeszcze wypić”. Goście zaczynają jeść jajka, które, jak się okazuje, zrobiono z „gęstego ciasta”. W żółtku znajdują tłuściutką muchołówkę, czyli niewielkiego ptaka. Jedną z ulubionych zabaw kucharzy było przygotowywanie potraw tak, aby udawały zupełnie coś innego.

Małgorzata Romankiewicz-Częścik

1 2 3 4 5 6
Udostępnij.