Powiedz co jesz, a ja powiem kim jesteś

Znane powiedzenie doskonale sprawdza się w stosunku do cesarzy. Cesarskiemu biesiadowaniu część swojej uwagi poświęcił Swetoniusz w Żywotach Cezarów. Jedzenie i sposób spożywania posiłków musiał odgrywać dla antycznych rolę. Jednak dobrzy cezarowie według autora ich dziejów nie przywiązywali wagi dla jedzenia, celebrowania posiłków, bo to sprawy przyziemne i oczywiste. Oktawian August według Swetoniusza jadał często sam, w drodze. Za to źli cesarze tacy jak Neron i Kaligula zdają się traktować jedzenia i ucztowanie jako sprawy priorytetowe. Uczty Kaliguli miały się często przeradzać w trudne do opisania orgie.

Władcy jadali grzyby. Jednym z nich muchomor cesarki. Grzyb powszechnie występuje na południu Europy, w tym także w Italii. Nazwę swą zawdzięcza temu, że znany był w czasach starożytnych i był szczególnie ceniony na stołach rzymskich Cesarzy. Ten wyśmienity grzyb był ulubionym daniem Nerona, który w podzięce dla darczyńcy obsypywał go podobno złotym pyłem.

Garum to legendarny sos. Sporządzano go niemal we wszystkich rzymskich prowincjach i używały go wszystkie warstwy społeczne. Te najbogatsze oczywiście garum najwyższej jakości. Czym było owe garum. To nic więcej jak sos na bazie sfermentowanych ryb lub rybich odpadów. Przepis na garum zachował się między innymi w książce Apicjusza.

Sposób  przygotowania wyglądał następująco: do naczynia wrzucano małe ryby lub rybie wnętrzności. Wszystko to solono i mieszano w dużym naczyniu z ziołami takimi jak koper, fenkuł, kolendra, seler, cząber, szałwia, ruta, mięta, lubczyk, tymianek, majeranek. Następnie wystawiano na słońce nawet na miesiąc. W tym czasie w naczyniu zachodził proces fermentacji. Zawartość naczynia odcedzano, a otrzymany płyn liquamen wykorzystywano jako przyprawę. Garum nie produkowano w domach, ale w wyspecjalizowanych wytwórniach, umiejscowionych w pobliżu portów. Prawdopodobnie każda posługiwała się własnym przepisem, stąd składniki sosu mogły się różnić. Wydaje się ohydztwem. Jednak w Rzymie garum było powszechnie. Spotkałam się z opinią, że było używane tak jak doskonale znany nam ketchup. Rzymianie mieli polewać nim wszystko. Cena garum rosła z jego wiekiem. Za amforę długo leżakowanego sosu płacono w I wieku n.e. nawet 6000 sestercji, równowartość kilku dobrych mułów. Najlepsze sosy powstawały w Pompejach. Rzymscy lekarze stosowali garum w przypadku niestrawności, owrzodzeń, ischiasu, gruźlicy i migreny. Garum było nawet używane jako składnik kosmetyków oraz do usuwania niechcianych włosów i piegów.

Warzywem, który był bardzo popularny w Rzymie był czosnek (allium). Rzymianie czosnek uprawiali w specjalnych ogrodach tzw. Alliotum. Hipokrates zalecał roślinę jako lekarstwo w schorzeniach układu pokarmowego i oddechowego. Inni medycy zalecali stosować allium jako panaceum na trąd, choroby umysłowe, zatrucia, złe uroki i zaklęcia. Wzmacniał on sprawność bojową żołnierzy na polu bitwy (powszednim pożywieniem żołnierzy było       tzw. moretum, sporządzone z utartego czosnku z octem, oliwą i orzechami. Od rzymskich legionistów potrawę przejęli później Iberowie oraz Gallowie), wzmacniał wigor zarówno mężczyzn jak i kobiet w domowych pracach. Był także bazą napojów miłosnych. Rzymianie poświęcili czosnek bogini płodności Ceres. Również Owidiusz w sztuce kochania wspomina o jego intymnym działaniu. Sypialnie starożytnego Rzymu przesiąknięte były wonią czosnku, miał on przydać miłości ognia i pożądania.

1 2 3 4 5 6
Udostępnij.