Kolejny horror w wykonaniu koszykarzy Energi Czarnych. Po doskonałej pierwszej kwarcie, w czwartej części spotkania goście doprowadzili do dogrywki. Na szczęście dwa punkty zostały w Słupsku. 

Słupszczanie zaczęli bardzo ofensywnie – po kolejnych akcjach Grzegorza Surmacza prowadzili już 16:4. King nie mógł złapać swojego rytmu i dlatego dzięki rzutom wolnym Marcusa Ginyarda gospodarze wygrywali 20:8 po 10 minutach gry. Goście odrabiali straty w drugiej kwarcie, a przyczynili się do tego w znacznym stopniu Paweł Kikowski oraz Travis Releford. Z drugiej strony sporo w ataku dawał Chavaughn Lewis i to Energa Czarni po pierwszej połowie prowadziła 35:28.

Szczecinianie także w trzeciej kwarcie walczyli o lepszy wynik. Kolejne rzuty wolne Pawła Kikowskiego zbliżały ich na zaledwie dwa punkty do rywali. Ostatecznie jednak dzięki akcji Davida Kravisha to gospodarze wygrywali po 30 minutach rywalizacji 49:45. Mimo że goście odskoczyli w czwartej kwarcie na dziewięć punktów, to King nadal się nie poddawał. Dzięki Russellowi Robinsonowi goście zbliżyli się ponownie na punkt. Najważniejsze rzeczy działy się w końcówce podstawowego czasu gry. W ostatniej akcji do wyrównania doprowadził Paweł Kikowski, a to oznaczało dogrywkę! W niej bardzo dużo dawał z siebie Anthony Goods, który przez cały mecz raczej się nie wyróżniał. Istotną trójkę dołożył też Łukasz Seweryn i to Energa Czarni cieszyła się ze zwycięstwa 84:77.

Po 16 punktów dla gospodarzy zanotowali Marcus Ginyard, Grzegorz Surmacz i Chavaughn Lewis. W ekipie gości wyróżniał się Paweł Kikowski z 29 punktami i czterema zbiórkami.

źródło: plk.pl

Zdjęcia: Kinga Blum

Udostępnij.