Usteckie Kamienne „molo”, a bardziej dokładnie to nie molo jak większość mieszkańców myśli, a zwyczajne kamienne falochrony, które w tym roku obchodzi swoje 117 urodziny. Poznajmy ich zawiłą historię.

Zanim przystąpimy do omówienia planów budowy falochronów musimy sobie wyjaśnić skąd wziął się sam pomysł i pieniądze na ich budowę.  Jak wiadomo Ustka od dawien dawna była związana ze Słupskiem w dość bliski sposób. Słupsk, a dokładniej jego mieszczanie kupili Ustkę już 2 lutego 1337 roku od Święców. Dokonano tego w celu zbudowania morskiego portu handlowego. Handel morski, czyli w zasadzie podstawowa gałąź usteckiego przemysłu, przynosił dość spore zyski, szczególnie Słupskowi. Efektem tych bogactw są wspaniałe budowle w Grodzie nad Słupią, wzniesione w średniowieczu i w czasach późniejszych. Przez prawie 500 lat Słupsk był właścicielem Ustki i portu. Dlaczego 500 lat ? bo 22.12.1831 roku Słupsk oddał port kupiony państwu pruskiemu. Powód był bardzo oczywisty włodarze uczynili tak, gdyż nie byli w stanie finansowo zapewnić pogłębiania kanału wodnego, stale zamulanego przez rzekę Słupię oraz przez prąd morski nanoszący piach  spłycający wejście do portu ( częsty problem do tej pory). Państwo pruskie było zdolne ponieść taki koszt jak również państwo Pruskie gwarantowało ciągłość kolejnych inwestycji. Wiek XIX upłynął Ustce pod kątem ciągłych napraw i modernizacji Portu.

Ustka-port  fot. Krzysztof Tomasik

Na początku lat 60. XIX wieku władze pruskie przeznaczyły 250 tys. talarów na nowoczesne, kamienne mola, które zastąpiły zniszczone i stare drewniane pomosty. Okres budowy nowych falochronów był podzielony na kilka etapów. Początkowo kształt portu był zupełnie inny bo według zamieszczonego planu falochrony były ustawione prostopadle i były o wiele krótsze niż są dzisiaj oraz sam parapet był umiejscowiony zaledwie 0.94 metra nad taflą wody, a szerokość wynosiła tylko od 0.8 do 1.20 metra.

Ostatecznie nowo wybudowane falochrony łącznie miały długość 305 metrów i szerokość 120 metrów między sobą, natomiast kierownica starego mola, czy miejsca wejścia do portu, zaledwie 10 metrów. Warto pochylić się nad metodą jaką zostało wykonane, gdyż zostały wykonane sposobem palowania w dno morskie kilkuset pali na głębokość 4,4metra. Falochrony przez 30 lat przechodziły wiele modernizacji, gdyż w tym czasie port był rozbudowan, a sama konstrukcja była wiele razy naprawiana spowodowana częstymi uszkodzeniami.

Ustka-port fot. Krzysztof Tomasik

Następna wielka inwestycja miała miejsce w latach 1899 – 1903. Wtedy to właśnie oba mola nabrały obecnych kształtów. Falochrony wymagały niezbędnej naprawy, gdyż pod koniec XIX wieku jesienno – zimowe sztormy uszkodziły falochrony wybudowane w latach 60 XIX wieku  w sposób tak znaczący, że wymagały kapitalnego remontu. Niestety był to duży problem bo jak wykazało doświadczenie prostokątny kształt zakrzywionych odcinków przygłowicowych nie zapobiegał ciągłemu zapiaszczaniu się wejścia portowego, a dodatkowo szerokość portu był skrajnie niewystarczający. Wówczas to zrezygnowano z ich odbudowy. Zamiast tego przedłużono aż o 127 metrów wschodni falochron i zbudowano nowy odcinek falochronu zachodniego o długości 142,5 metra powiększając szerokość wejścia portu do 41,5 metra. Głowice nowo wybudowanych falochronów zakończono wschodniego 20 czerwca w roku 1900, a zachodniego 28 maja 1901 roku. Głębokość w porcie wzrosła do 5-6 metrów, a maksymalna nośność statków przybywających wzrosła do 2000t. Dzięki temu zabiegowi port w Ustce mógł obsłużyć większe jednostki parowe, a Ustką zaczęto interesować się pod względem militarnym. Koszt budowy nowych głowic pochłonął 186 tys. marek. Warto podkreślić na czym tak naprawdę Ustka zarabiała w tym czasie. W porcie handlowano głównie płodami rolnymi. Do dziś zachowały się spichlerze po obu stronach portu. Ważnym o ile nie najważniejszym produktem eksportowym w tamtych czasach był spirytus z pomorskich gorzelni, odbierany między innymi przez specjalny zbiornikowiec z Hamburga o nazwie „Karsruhe” o pojemności 430 tys. litrów, a w czasach świetności przypływały zbiornikowce o pojemności 1800 t. Nowe niegdyś falochrony jak widzimy do tej pory po upływie ponad stu lat sprawują się bardzo dobrze spełniając swoje zadanie.

Ustka-port fot. Krzysztof Tomasik

Pamiętajmy, że gdy co niedziele spacerujemy po Usteckim ” molo ” chodzimy po zabytku, który zapewnił Ustce kontakt ze światem w XX wieku. To właśnie te falochrony były światkiem dwóch wojen światowych, zimnej wojny jak i wielu przeżyć z dziejów Ustki w czasach najnowszych.

Grzegorz Diemientiew, Studenckie Koło Naukowe Historyków Akademii Pomorskiej

Ustka-port fot. Krzysztof Tomasik

1 2
Udostępnij.