Nasze kłopoty zaczęły się od problemów z faulami Davida Kravisha. W połowie trzeciej kwarty wygrywaliśmy aż 55:37, jednak zastępujący naszego środkowego Nino Johnson nie był w stanie wnieść do naszej gry odpowiedniej jakości. AZS odrabiał straty

W koszalińskiej ekipie uaktywnił się Jakub Zalewski, który świetnie radził sobie po obu stronach parkietu, skuteczny był także Remon Nelson. My w ciągu półtorej minuty popełniliśmy cztery straty w czterech akcjach, znacznie ułatwiając zadanie rywalom. Po trójkach wspomnianej dwójki strzelców AZS było zaledwie 69:67 na 1,5 min. przed końcem, a my popełniliśmy kolejną stratę. Koszalinianie starali się odrabiać straty wysyłając nas na linię rzutów wolnych i to była ich dobra decyzja – Chavaughn Lewis z Anthonym Goodsem spudłowali aż 5 z 8 prób w ostatniej minucie meczu! Dopisało nam jednak szczęście i najpierw fatalnie spod kosza przestrzelił Wall, a w ostatniej akcji meczu z trudnej pozycji nie trafił Millage i mogliśmy cieszyć się z kolejnego zwycięstwa w derbach.

 

1 2 3 4 5 6 7 8
Udostępnij.