Energa Czarni Słupsk sprawili swoim kibicom w hali Gryfia prezent mikołajkowy i wysoko wygrali z Treflem Sopot. Najlepszy w ekipie słupszczan był Marcus Ginyard, zdobywca 19 punktów. 

Fot Kinga Blum

Fot Kinga Blum

Mimo że początek spotkania był wyrównany, to później serię 8:0 zanotowali słupszczanie, którzy po trafieniu Marcusa Ginyarda prowadzili już 13:6. Później ta przewaga wzrosła nawet do ośmiu punktów po rzutach wolnych Amerykanina, ale nie na długo. Straty odrabiali Jakub Karolak oraz Anthony Ireland, a Trefl po 10 minutach przegrywał tylko dwoma punktami. Drugą kwartę Energa Czarni rozpoczęła od serii 13:0 i po trafieniach Jacksona oraz Ginyarda było już 33:18. Przez blisko osiem minut sopocianie zanotowali na swoim koncie zaledwie trzy punkty, co pozwoliło słupszczanom na kontrolowanie sytuacji na boisku. Rzut z dystansu Chavaughna Lewisa ustawił wynik spotkania po pierwszej połowie na 46:24.

Trzecią kwartę słupszczanie ponownie rozpoczęli od serii – tym razem 8:1, a po rzucie wolnym Łukasza Seweryna było już 54:25. Trefl nadal nie potrafił sforsować obrony gospodarzy, przez co rywale jeszcze bardziej się oddalali. Po trójkach Seweryna i Cesnauskisa Energa Czarni wygrywała nawet 35 punktami. Ostatnia kwarta była już zdecydowanie bardziej wyrównana, ale niczego nie zmieniała, ponieważ przewaga gospodarzy była zbyt duża do odrobienia. Sporo punktów zanotował Anthony Ireland, ale ekipa trenera Robertsa Stelmahersa wygrała ostatecznie 89:58.

Najlepszym zawodnikiem Energi Czarnych był Marcus Ginyard z 19 punktami, dziewięcioma zbiórkami i trzema asystami. Łukasz Seweryn dodał do tego 13 punktów. W ekipie Trefla wyróżniał się Anthony Ireland z 16 punktami.

Zdjęcia: Kinga Blum

Udostępnij.