Wysokim zwycięstwem zakończyła się sobotnie wyprawa Pogoni Lębork do Jaguara Gdańsk. Na godzinę przed meczem z obozu gospodarzy dochodziły sygnały, że mecz może się nie odbyć. Absencja wielu zawodników, obawa o pauzy za kartki w kolejnych meczach Jaguara, mocno zagrożonego spadkiem z IV ligi oraz brak etatowego bramkarza ostatecznie nie stały się powodem oddania walkowera, choć na pewno wpłynęły na przebieg gry.

bramki: 0:1 Formela (’35), 0:2 Wardziński (’45),0:3 Wardziński (’67) ,0:4 Kuss (’72),0:5 Sychowski (k.- 90+1)

Jaguar: Jaśniewski – Prusaczyk, Dembek, Sobczyk, Wolak, Umański (’67 Górka), Czerwionka, Kinas, Kuźniarski (’46 Zalow), Rakoński, Ogrodowicz

Pogoń: Katzor – Wesserling, Musuła, Kochanek, Skibicki (’83 Fudala), Morawski (’55 Kuss), Sychowski, Formela, Madziąg (’78 Paw. Labuda), Kłos (’71 Sadowski), Wardziński.

żółte kartki: Kinas, Dembek – Formela, Wesserling
czerwona kartka: Prusaczyk (Jaguar)

– Ciężko się grało, bo boisko było w złym stanie. Mimo to zaprezentowaliśmy skuteczną i konsekwentną piłkę. Wynik mógłby być jeszcze wyższy – ocenił spotkanie trener Pogoni Waldemar Walkusz. – Dziękuję moim zawodnikom, że podjęli walkę z zespołem który walczy o życie, to nigdy nie są łatwe mecze. Jesienią w Lęborku było 1:1, więc to zwycięstwo tym bardziej cieszy. Kolejna wygrana, kolejne punkty, obiecuję, że będziemy grali na maksa do końca.

Grający trener Hartman na ławce miał do dyspozycji 2 zawodników, a w bramce Jaguara w nowej dla siebie roli wystawił pomocnika Daniela Jaśniewskiego. Trener Walkusz miał większe pole manewru, choć w gwoli ścisłości warto przypomnieć, że do końca sezonu nie będzie mógł skorzystać z kontuzjowanego Miszkiewicza i Stankiewicza, nie mówiąc o Haraszczuku, którego nie ma od początku wiosny.

Przewaga i dominacja drużyny z Lęborka w tym meczu nie podlegała dyskusji. Z minuty na minutę Pogoń poczynała sobie śmielej czego efektem były gole. W 35 minucie strzał z rzutu wolnego Kłosa, podobnie jak wiele innych piłek wybija przed siebie „przymusowy” bramkarz Jaguara. Damian Formela ni to wolejem ni to nożycami pięknie uderza 1:0, a piłka odbija się jeszcze od poprzeczki. Tuż przed przerwą także po rzucie wolnym Kłosa akcję na długim rogu zamknął Wardziński. Do szatni Pogoń schodziła z dwubramkową przewagą.

Dbałość gospodarzy o zachowanie czystego konta kartkowego niweczy w 60 minucie Prusaczyk. Spięcie z sędzią i wymiana poglądów kończy się dla niego bezpośrednią czerwoną kartką. Trener Walkusz szybko reaguje i do przodu przesuwa Kochanka, gramy trójką z tyłu.

67 minuta to strzał z linii pola karnego Formeli. Piłka odbija się od poprzeczki i trafia pod nogi Wardzińskiego, który z pierwszej piłki ładuje ją do siatki. 72 minuta i mamy 4:0. Rzut z autu Wesserlinga, piłkę głową przedłuża Kochanek i trafia wprost na głowę dwumetrowego Kussa. Ten jest bezbłędny. Ostatni kwadrans to groźne ataki Pogoni. Piłka dwukrotnie po strzałach Kussa i Formeli przekroczyła linię bramkową, dwukrotnie sędzia odgwizdywał jednak spalonego. Wynik w 1 minucie doliczonego czasu gry ustala z rzutu karnego Sychowski.

Udostępnij.