Władze Ustki rozwiały wątpliwości. W te wakacje jedna z największych atrakcji kurortu nie będzie działać. Samorząd nie może dojść do porozumienia z wykonawcą odnośnie naprawy kładki w porcie.

Przepychanka między władzami Ustki, a firmą Hydro Naval, która zbudowała kładkę trwa od kilku miesięcy. Od tego czasu przeprawa stoi zepsuta. Władze miasta chciały, aby wykonawca naprawił ją w ramach gwarancji. Hydro Naval twierdzi, że uszkodzenie nie podlega naprawie gwarancyjnej, bo doszło do niego na skutek budowy nowego basenu portowego. Firma swoje twierdzenia popiera opinią ekspertów. Kolejną opinię przygotowało miasto z niej wynika, że inwestycja w porcie nie jest przyczyną awarii.

Miasto zwróciło się więc do firmy o wykonanie naprawy. Samorząd kosztami naprawy chciał obarczyć winnego, którego miała wskazać dokładna analiza przyczyn usterki.  Jednak do naprawy na razie nie dojdzie. – Przede wszystkim naprawa trwałaby sześć miesięcy – mówi podczas konferencji prasowej Jacek Graczyk, burmistrz Ustki. – Poza tym przedsiębiorstwo wyceniło koszt naprawy na dwa miliony złotych, ale nie chciało przedstawić nam szczegółowego kosztorysu.

Jak dodaje burmistrz Hydro Naval po wykonaniu naprawy chciał dać gwarancję jedynie na części wymienione podczas remontu. Pozostała część gwarancji wygasłaby. Zgodnie z pierwotna umową budowy przeprawy gwarancja obowiązuje na całość inwestycji do 2018 roku.

Firma Hydro Naval w środę ma się odnieść do stanowiska władz Ustki.

Kładka była jedną z największych atrakcji miasta. Jej budowa kosztowała cztery miliony złotych. Przeprawa nieczynna jest od sierpnia.

Udostępnij.