Widoczne 1 z 10

Kultura drag queen ze swoim przerysowaniem, nadkobiecością, z imprezami, drapieżnym show – z całą otoczką, kojarzy się raczej z dużym miastem, z nocnymi klubami, powiewem przestrzeni. A tutaj taka niespodzianka  – Vanessa – nasza słupska drag queen, piękna, zmysłowa, diabelnie inteligentna. Spędziłam z nią cały dzień, obserwując jak przemienia się w barwnego motyla i jest to z pewnością jedno z tych zdarzeń, przez swą wyjątkowość, które wbija w fotel. Panowie i Panie, Ludzie – poznajcie Vanessę Odesę – bo jeszcze o niej usłyszycie.

Fot. Archiwum Vanessy

Fot. Archiwum Vanessy

Jak zrodziła się Vanessa?

Jak się zrodziła Vanessa? No cóż, w głowie siedziała mi już od dawna. Cofnijmy się pięć lat wstecz, bawiłem się w modeling i tak jakoś podczas jednej z sesji fotograficznych fotograf powiedział, że mam bardzo plastyczną twarz, ze można zrobić z nią „coś więcej”. Pierwsza myśl: „kurczę, o co ci chodzi?” i wtedy właśnie pierwszy raz zostałem pomalowany jak kobieta. Z początku odbierałem to jako prowokację, sytuację dość kontrowersyjną w odbiorze. Dla mnie nie było to problemem, zawsze dużo malowałem, malowanie na płótnie czy na ciele, nie robi dla mnie różnicy, nie stwarza problemu. Taka zabawa kolorami to codzienność. Już po sesji, tej pierwszej – w makijażu pomyślałem nawet, że to dość fajne, ciekawe. A potem przez całkowity przypadek trafiłem na konto facebook’owe Lady Brigitte – i wszystko się zmieniło.

Widoczne 1 z 10
Udostępnij.

Komentarze są niedostępne.