Enerdze Czarnym nie udał się wyjazdowy mecz z MKS Dąbrowa Górnicza. Po raz drugi w tym sezonie przegrali z tym zespołem. Nadal zajmują piąte miejsce w tabeli Tauron Basket Ligi.

Początek spotkania był raczej wyrównany, chociaż głównie dzięki Drago Pasaliciowi można było zauważyć lekką przewagę gospodarzy. Po późniejszej trójce Rashauna Broadusa MKS prowadził już 16:10. Folarin Campbell i Mantas Cesnauskis odrabiali straty gości i dlatego w końcówce tej części spotkania słupszczanie zbliżyli się na dwa punkty. W drugiej kwarcie kolejne trafienia Litwina i Amerykanina pozwalały Enerdze Czarnym wygrywać nawet 34:29. Od tej pory sytuację kontrolowali zawodnicy trenera Donaldasa Kairysa. Po akcjach Łukasza Seweryna oraz Justina Jacksona goście prowadzili 43:37.

W trzeciej kwarcie dąbrowianie bardzo szybko zbliżyli się na jeden punkt, a po późniejszych trafieniach Dominika Mavry wyszli na prowadzenie. Ważne akcje kończył też Rashaun Broadus i mimo rzutów Łukasza Seweryna oraz Mantasa Cesnauskisa to MKS po 30 minutach rywalizacji był lepszy – 57:53. Ostatnia kwarta to dalsza dobra gra Mavry oraz włącznie się do ofensywy Erica Williamsa. Po serii 11:0 i rzucie Broadusa było już 74:59 dla zespołu trenera Drażena Anzulovicia. Tego goście nie byli już w stanie odrobić – MKS zwyciężył ostatecznie 89:76.

To było bardzo dobre spotkanie Rashauna Broadusa, który zdobył 22 punkty, dziewięć zbiórek i sześć asyst. Po 15 punktów dodali Dominik Mavra i Eric Williams. W ekipie gości wyróżniał się Mantas Cesnauskis z 16 punktami.

źródło: www.plk.pl

 

Udostępnij.