To może być prawdziwy dramat. Przez zmianę przepisów 400 trzylatków nie pójdzie do przedszkoli, bo zabraknie dla nich miejsc. Zajmą je sześciolatki, które nie muszą iść do szkoły.

Na razie ratusz nie dysponuje konkretnymi danymi dotyczącymi naboru sześciolatków do szkół. Ale już wiadomo, że sytuacja jest trudna. Większość rodziców sześciolatków chce, aby ich pociechy zostały jeszcze rok w przedszkolu. Dla wielu jest to po prostu wygodniejsze. – W przedszkolu przede wszystkim dziecko jest w tym czasie gdy my z mężem pracujemy – mówi Sylwia, mama sześciolatka. – Dostaje posiłek i ma dodatkowe zajęcia. Dla mnie kwestia rozwoju i zdolności mojego Kuby jest wtórna.

Zdaniem miejskich urzędników tak do sprawy podchodzi wielu rodziców. Dla miasta oznaczać to może katastrofę. Nie tylko zabraknie miejsc w przedszkolach dla najmłodszych, ale samorząd straci subwencję oświatową. W grę wchodzi kilka milionów złotych. – Na razie przyglądamy się sytuacji i namawiamy rodziców, aby posłali dzieci do szkół – mówi Karolina Chalecka z Urzędu Miasta. – Oferta jest ciekawa, bo gwarantujemy opiekę w świetlicach oraz posiłki.

Dokładne dane na temat naboru powinniśmy poznać w połowie kwietnia.

Udostępnij.