Kiedy w połowie czerwca ubiegłego roku Robert Biedroń nie wpuścił do Słupska artystów tresujących zwierzęta, brawa biła mu cała Polska. Dziś prezydent oficjalnie zapowiada, że w sobotę wybiera się… do cyrku.

fot. alarm@gryf24.pl

fot. alarm@gryf24.pl

Ta przewrotna historia zaczyna się w gorący, czerwcowy dzień, kiedy Słupsk obiega informacja, że w Parku Kultury i Wypoczynku nie zatrzyma się objazdowa trupa Cyrku Arena. Zgody na występy nie wydała dyrekcja Słupskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, która zawiaduje miejskim terenem. Jak tłumaczyła wtedy Karolina Chalecka z biura prasowego ratusza, tresura zwierząt wydaje się wątpliwa. – Mamy zastrzeżenia co do przestrzegania praw zwierząt i ich dobrostanu. Jeśli cyrk przedstawi pokaz bez zwierząt, nie mamy nic przeciwko jego obecności – mówiła w czerwcu 2015 roku Chalecka.

Prezydent Robert Biedroń swoją decyzję komentował w programie Moniki Olejnik. – Oferowano nam kwotę 1,5 tys. zł za obecność tego cyrku i kiedy ważyłem tę kwotę i dobrostan zwierząt, zdecydowałem, że 1,5 tys. zł ani żadne inne pieniądze nie są warte cierpienia jakiejkolwiek istoty żyjącej – mówił prezydent Słupska. Mieszkańcy ochoczo komentowali decyzję włodarza, głośno mu przyklaskując. Nawet ci, którzy przyznawali się, że w dzieciństwie chodzili na cyrkowe spektakle, teraz niejednokrotnie mówili o tresurze zwierząt jako o barbarzyństwie.

Szef Cyrku Arlekin odgrażał się sądem, ale w ślady prezydenta Słupska poszli kolejni samorządowcy, którzy w obronie praw zwierząt postanowili odebrać mieszkańcom rozrywkę, która przyciągała ich do cyrkowego namiotu raz lub dwa razy w roku.  Tym samym tropem poszły między innymi władze Kołobrzegu, Śremu, Łodzi, Poznania, Warszawy czy Tychów. Lista miast, w których nie zobaczymy tresowanych słoni, lwów czy innych zwierząt rośnie.

Postawa samorządowców zmotywowała do działania posłankę Krystynę Pawłowicz z Prawa i Sprawiedliwości. Kilka tygodni temu napisała list, w którym informuje włodarzy miast, że ich działania nie są zgodne z prawem. – Zarządzenie nie przytacza żadnej materialnej ustawowej podstawy prawnej dla dyskryminacji wobec przedsiębiorców prowadzących działalność cyrkową ze zwierzętami – uważa posłanka PiS.

Jasne deklaracje Roberta Biedronia nie przestraszyły jednak cyrkowców. Jak na artystów przystało wywinęli prezydentowi Słupska niezły numer. Jedna z grup, już na początku prezydentury, rozstawiła swój namiot na prywatnym terenie, na co wpływu gospodarz miasta już nie miał. Do podobnej sytuacji doszło także w Bydgoszczy, gdzie Cyrk Zalewski wystąpił na placu należącym do jednego z hipermarketów.

Teraz, kiedy do walki o prawa zwierząt dołączają kolejne miasta, Robert Biedroń w swoim kalendarzu publikuje informację, że w najbliższą sobotę wybierze się… do cyrku. Prezydent zasiądzie w namiocie grupy Arlekin, która po fali zakazów zmieniła swój repertuar. Wiadomo, że Robert Biedroń nie uroni łzy z powodu cierpienia czworonogów, bo na scenie zobaczy jedynie występy ludzi. Między innymi skoki na trampolinie, pokaz ogni, taniec Derwisza czy popisy na szczudłach.

Choć z pewnością główną atrakcją cyrkowego przedstawienia będą nie artyści objazdowej grupy, ale gospodarz terenu. Kilka miesięcy zrobił niezłe zamieszanie wokół występów w kolorowych namiotach, teraz sam takie miejsce z uśmiechem na twarzy odwiedzi.

Udostępnij.