Tylko do połowy kwietnia można powalczyć o zwrot zawyżonej opłaty za wydanie karty pojazdu rejestrowanego samochodu. Wiele samorządów obawia się, że właściciele samochodów ruszą masowo do urzędów, a wypłaty będą obciążeniem dla budżetów. Jak to wygląda w Słupsku?

Sesja RM w Słupsku / fot. M.Wirkus

To pokłosie sprawy z lat 2003-2006, kiedy to wydziały komunikacji pobierały opłatę administracyjną w wysokości 500 złotych, choć wydanie karty pojazdu powinno kosztować zaledwie 75 złotych. Sprawę zakwestionował Trybunał Konstytucyjny i poszkodowani właściciele pojazdów mogą ubiegać się o nadpłacone pieniądze.

Jak udało nam się ustalić, w Słupsku takich kart wydano około 5,5 tysiąca. Gdyby do magistratu zgłosili się wszyscy zainteresowani, miasto musiałoby wypłacić im ponad 2 mln złotych. Tak się jednak nie stało. W latach 2010-2016 kwotę 425 złotych odzyskało niespełna stu kierowców, co oznacza, że urząd zwrócił w sumie około 40 tysięcy złotych. Do tego należy doliczyć 25 tysięcy złotych z tytułu zwrotu kosztów sądowych i naliczonych odsetek. W sumie 65 tysięcy złotych.

To jednak nie koniec sprawy, bo do ratusza mogą zgłaszać się kierowcy, którzy sprowadzili pojazd z zagranicy i zarejestrowali go w Słupsku w okresie od 4 marca do 14 kwietnia 2006 roku. Poprzednie sprawy objął 10-letni okres przedawnienia. Aby powalczyć o zwrot przedawnionych należności należy zgłosić się do Sądu Rejonowego w Słupsku i założyć sprawę o zwrot nienależnie pobranych pieniędzy. Należność zostanie wypłacona dopiero po uprawomocnieniu się wyroku.

Jak oceniają pracownicy słupskiego ratusza, szansę na odzyskanie kwoty 425 złotych ma jeszcze 56 osób.

Udostępnij.