Od pucybuta do milionera może nie, ale już od etatu listonosza do kontraktu w największej hip-hopowej wytwórni w Polsce jak najbardziej. W piątek 12 lutego w słupskim Kellerze wystąpi Kękę, który kilka lat temu przebojem wdarł się do elity krajowych raperów. 

Nie był złotym dzieckiem polskiego rapu. Pierwszy solowy album nagrał i wydał dopiero koło trzydziestki, ale jak już to zrobił, to od razu z przytupem. Wydane w Prosto Label „Takie rzeczy” osiągnęły status złotej płyty. „Nowe rzeczy”, drugi album rapera, który będzie promowany podczas słupskiego koncertu, to już platyna.

Dotychczasową karierę Kękę podzielić można na dwie fazy, a słowo „fazy” nie jest tutaj przypadkowe. Przed wydaniem płyty nagrywał tylko luźne tracki i udostępniał je w sieci, zbytnio nie szukając rozgłosu. W przerwach pomiędzy hobbystycznym muzykowaniem i pracą zarobkową (Kękę był m. in. pracownikiem Poczty Polskiej) – jak rzekłby Jan Himilsbach – często i metodycznie wprowadzał element baśniowy do rzeczywistości. Zepsute flaszki, poranne horrory i przygodne znajomości były codziennością, o czym raper sam opowiada w tekstach i wywiadach.

U muzyków apogeum rock’n’rollowego życia najczęściej przypada na moment, w którym trafiają na szczyt. Kękę, jak przystało na wywrotowca, złamał ten schemat. Owszem, woda sodowa pojawiła się u niego wraz z pieniędzmi i popularnością, ale była to dobra zmiana, bo to właśnie na wodę zamienił wódkę. Trzeźwość od razu przełożyła się na twórczość, bo maksyma „jakie życie, taki rap” zawsze była bliska sercu radomskiego rapera.

Oczywiście, Kękę pisze nie tylko o piciu/nie piciu. Często sięga po tematykę społeczną, polityczną, a nawet historyczną (jest historykiem z wykształcenia). Niektórzy twierdzą, że jego poglądy ocierają się o prawicowy ekstremizm, jednak uważny słuchacz powinien dostrzec w nich hiperbolę, o której muzyk wspomina czasem w wywiadach. Mocniejszym wersem silniej uderza w umysł słuchacza, żeby w ten sposób zmusić go do myślenia.

Współcześni raperzy często przedkładają formę nad treść, skupiając się na piętrzeniu rymów. Wychowany na 2Pacu Kękę wyróżnia się na tym tle. Techniczna prostota (nie mylić z prostactwem) pozwala mu rzetelniej przekazywać ważne treści, a brak ozdobników zwiększa siłę przekazu. Czasami świadomie odpuści rym, żeby trafić w punkt. Jego styl surowy jest tylko z pozoru. Jeśli naprawdę skupimy się na tekście, to pod powierzchnią niby banalnych sądów i wulgaryzmów dostrzeżemy błyskotliwość. Radomski „alkoholik-erudyta” wie sporo o świecie i potrafi spojrzeć na niego z ciekawej perspektywy.

Na koncercie możemy spodziewać się głównie numerów z „Nowych rzeczy”. Nie powinno jednak zabraknąć też starszych utworów, które dla wielu fanów hip-hopu stały się już melanżowymi klasykami. Aperitif przed głównym daniem, czyli występem gwiazdy wieczoru, podadzą Cuz-E i Qwartzu z lokalnego składu Two Screams, a deser w postaci afteru zaserwuje DJ Black eM. Za całą hip-hopową ucztę odpowiada niestrudzony Majestat. Bilety możecie kupić w Crunchy House (ul. Mickiewicza) oraz Keller Pub (ul. Murarska). Szczegółowe informacje znajdziecie pod linkiem:  www.facebook.com/events/1187829587911557/

Niedźwiedź z miasta

Udostępnij.