Marcelina Witek, mistrzyni Polski w rzucie oszczepem od ponad pół roku domaga się zwrotu oszczepów, które znajdują się w klubie LKS Fenix Słupsk, przez co utalentowana oszczepniczka ma poważny problem z przygotowaniem się do Igrzysk Olimpijskich w Rio De Janerio 2016.

Marcelina Witek

Marcelina Witek. fot. Archiwum Marceliny Witek

Podczas obozu w Lloret de Mar w Hiszpanii, kiedy jeszcze nie podjęłam decyzji do jakiego klubu przystąpię przyszedł komornik na stadion 650-lecia aby zająć majątek SKLA Słupsk  w związku z zadłużeniem. Pracownik stadionu oznajmił komornikowi, że wszystkie oszczepy są moje. Komornik na szczęście odstąpił od zajęcia sprzętu – mówi Marcelina Witek.

Jednak to nie koniec kłopotów młodej oszczepniczki, bo oszczepów nie ma do dziś! Ale od początku.

10 czerwca 2015 roku Mirosław Witek (ojciec i trener Marceliny) przekazał  na czas zawodów  (Mistrzostwa Zrzeszeń LZS 2015 w Słubicach) cztery oszczepy filmy Polanik dla dwóch zawodników, którzy wówczas byli w jego grupie treningowej.

14 czerwca 2015 r. po powrocie z mistrzostw  oszczepy izostały zmagazynowane w pomieszczeniach klubu.

15 czerwca 2015 roku Marcelina Witek zgłosiła się po odbiór oszczepów.  W odpowiedzi usłyszała, że oszczepy są własnością SKLA Słupsk (klub lekkoatletyczny, który został rozwiązany w 2015 roku) oraz została odesłana do prezesa klubu Dariusza Kordońskiego  (prezes SKLA Słupsk, likwidator SKLA Słupsk oraz prezes LKS Fenix).

 Poszłam więc do prezesa z prośbą aby oddał mi moje oszczepy, które jedynie pożyczyłam kolegom z mojej grupy na zawody – mówi Marcelina Witek. – Całą rozmowę nagrałam na telefon komórkowy. Prezes powiedział, że odzyskam swój sprzęt jak przedstawię mu umowę sponsorską. 

16 lipca 2015 roku po godzinie 17. Marcelina Witek przyjechała na stadion 650-lecia w Słupsku. – Bez mojej zgody  zawodnicy LKS Fenix rzucali moimi oszczepami – mówi zawodniczka. – Na stadionie byli też: prezes, sekretarz i wiceprezes klubu LKS Fenix. Wezwałam patrol policji, który spisał trenerkę oraz moje oszczepy, które były w użytku bez mojej zgody!

Niestety, oszczepy nie wróciły do Witek.
Grudzień 2015 r.: – Podczas jednego z moich treningów pod koniec roku poszłam do prezesa z umową, gdzie wśród spisu są cztery oszczepy, których nie chce mi oddać klub LKS Fenix. Po pokazaniu prezesowi umowy, odmówił zwrotu oszczepów i zapytał jak rozpoznam, które oszczepy są moje. A przecież jestem w stanie rozpoznać swój sprzęt! Trenowałam w klubie SKLA Słupsk 7 lat i doskonale orientuje się, że w klubie nigdy nie było takich oszczepów.

Na temat afery oszczepowej wypowiedział się prezes LKS Fenix Słupsk Dariusz Kordoński: –Nikt nie ukradł żadnych oszczepów, a to, że Pani Marcelina Witek przedstawia umowę ze sponsorem nie oznacza, iż jest ona właścicielem tych oszczepów. Ja jako likwidator SKLA Słupsk nie mogę wydać przedmiotów, których nie wiem kto tak naprawdę jest właścicielem.

Według zawodniczki skandal z oszczepami wybuchł po tym jak przeniosła się do SKLA Sopot, gdzie trenuje do dziś.

Wydaje mi się, że jest to zemsta za to, że nie jestem zawodnikiem klubu LKS Fenix. – mówi Marcelina Witek. – W momencie kiedy nie było mowy o odejściu z klubu, oszczepy były moje i nie było problemu z ich wydaniem,  jednak w chwili gdy reprezentuje SKLA Sopot oszczepy  nie są już moją własnością. 

Oszczepniczka w okresie zimowym trenuje na hali. Jednak kiedy zrobi się cieplej będzie musiała trenować oszczepami na stadionie. Zawodniczka ma utrudnione przygotowania do Igrzysk Olimpijskich, oraz nie może reklamować i testować oszczepów firmy Polanik, bo ich nie ma! Pat z oszczepami trwa a do igrzysk coraz bliżej.

Zdjecia – Archiwum prywatne Marceliny Witek

Marcelina Witek – (ur. 2 czerwca 1995) – oszczepniczka, w 2015 r. została mistrzynią Polski w rzucie oszczepem z wynikiem 56,80 m. W latach 2009-2015 reprezentowała klub SKLA Słupsk. Od 2015 reprezentantka SKLA Sopot. Była rekordzistka Polski juniorek z wynikiem 61,24 m.

 

Udostępnij.