Wyjechał ze Słupska marszałek Struk, nie zniknęła jednak dyskusja na temat szpitala. Kolejne propozycje pokazują, że szpital i jego właściciel nie mają żadnych poważnych analiz ani też przemyślanych propozycji rozwiązania patowej sytuacji związanej z pozostawieniem „porodówki” w Ustce. Przede wszystkim rzuca się „kosmiczne” kwoty, brane z sufitu. Tak się nie prowadzi poważnej debaty, Panie Marszałku!

Fot. Google Maps

Szpital w Słupsku z lotu ptaka. Fot. Google Maps

Piszemy i mówimy o „porodówce”, a tak naprawdę sprawa dotyczy kilku oddziałów: także neonatologii, zajmującej się doskonale wcześniakami, a również jedynego w regionie oddziału patologii ciąży.

Wspaniała załoga usteckich oddziałów jest, jak gdyby poza meritum dyskusji – nie oni decydują, bo to o nich się decyduje. Pytani mówią, że im tam w Ustce jest dobrze, z boku, po cichu, co najwyżej przyzwyczaić się trzeba do mew. Ale na boku dodają, iż w przypadku jakichkolwiek problemów są pozostawieni sobie samym, że taka organizacja to igranie z zdrowiem pacjentów. W Ustce nie ma bowiem krwi, nie ma diagnostyki czy sali operacyjnej – w przypadku jakichkolwiek kłopotów pacjentki muszą być – w trybie ekspresowym – wiezione do szpitala w Słupsku.

Ten stan trwa do lat. Póki co jakoś się udaje, ale co się stanie, gdy dojdzie do karambolu na coraz bardziej zapchanej drodze do kurortu? Czy Marszałek weźmie odpowiedzialność za śmierć pacjentki czy dziecka, które umrze stojąc w korku? Bo przy szpitalu w Ustce nie ma nawet lądowiska dla helikopterów.

Takich kłopotów nie miał prezes w swoim powiatowym szpitalu w Lęborku. Tam wszystko jest na jednym terenie i nikt nawet nie wyobraża sobie, by np. porodówka była w Łebie. Przecież to absurd.

Tymczasem w Słupsku próbuje się forsować inne absurdy. W nowoczesnym, zaplanowanym i zaprojektowanym pod konkretne oddziały i funkcje szpitalu teraz próbuje się „upchnąć” usteckie oddziały. Informacje o kolejnych pomysłach prezesa jeżą włos na głowie – a to odziały rozwleczone po kilku piętrach, a to przeniesienie apteki szpitalnej z parteru (gdzie ma rampę załadunkową i dobry dostęp) na piętra. Kto był w szpitalu, ten wie, jak wygląda komunikacja między piętrami: dwie ciągle psujące się windy już nie dają rady obsłużyć ruchu pacjentów i personelu. Szpitalne odziały to także instalacje (tlen czy powietrze), których w aptece nie ma. Trzeba by je znów tam doprowadzić, tak samo piony sanitarne. Powstałby substandard i prowizorka na lata.

Ten substandard ma kosztować około 25-30 mln zł. Tymczasem nowy pawilon, połączony  funkcjonalnym łącznikiem do szpitala (w gotowym projekcie wszystko to jest ujęte) według marszałka i prezesa szpitala ma kosztować około 40 mln zł. Brakować ma podobno właśnie te 15 mln zł.

Podpowiadamy zatem: proszę sprzedać działkę i szpital w Ustce, z wydaniem nieruchomości nowemu właścicielowi za 2-3 lata. A z tych środków wybudować porządny pawilon dla usteckich oddziałów na terenie szpitala w Słupsku.

Proszę także nie wierzyć w te wyceny. W Radio Koszalin powiedział Pan, że nowy pawilon ma mieć 1800 metrów kw., to nijak nam nie wychodzi, że nowy budynek ma kosztować aż 40 mln zł! Wychodziłoby, że koszt metra to ponad 22 tys. zł. Tyle może kosztować, ale metr w luksusowo wykończonym apartamencie w wieżowcu w centrum Warszawy, ale nie prosty pawilon w szpitalu. Tu mamy inne ceny, Panie Marszałku! Zrobiliśmy mały research i okazuje się, że ktoś tu kogoś wprowadza w błąd.

Popytaliśmy budowlańców i oto wyniki (ceny uzyskiwane w przetargach). W cenach uwzględniliśmy, że nie trzeba kupować działki ani jej uzbrajać.

– koszt 1 m kw.:

– stan surowy: 1500 zł

– elewacje, okna – stan surowy zamknięty: 2000zł

– wykończenie – instalacje, tynki, podłogi, malowanie, kafelki (w wersji „wypas”): 4000zł

Tyle budowlańcy, dodajmy inne szpitalne dodatki i wyposażenie – liczmy dalsze 4000zł/m kw (w tym korytarze itd. gdzie nic nie będzie inwestowane poza podłoga z PVC). Mamy dopiero 11 500zł/m kw czyli mniej więcej połowę tego co podaje Pan Marszałek. (11500 x 1800 = 20 700 000 zł).

Nawet jeśli się w czymś pomyliliśmy, niedoszacowaliśmy, to możemy założyć korektę wyliczeń o 20 proc. (4 140 000). Zwiększając koszty o 20 proc. nadal wystarczałaby kwota 25 000 000 (dokładnie 24840 000), czyli koszt „upchania” oddziałów w dotychczasowym szpitalu. Wykorzystując część nowego wyposażenia z Ustki pewnie z tych kosztów moglibyśmy jeszcze zejść.

Jak skomentował to pytany budowlaniec? „22 200 za metr kw.? To chyba z podłogami ze szczerego złota”.

Panie Marszałku, tu jest Słupsk, tu nie budujemy tuneli pod Martwą Wisłą czy kolejnych czteropasmówek za miliardy. Nam wystarczy nowy pawilon dla porodówki, neonatologii i patologii ciąży za góra 25 mln zł. Niech Pan nas  takimi decyzjami nie wpycha w ramiona Środkowopomorskiego. Przenoszenie zaś innych oddziałów do Ustki to tylko kolejne „mieszanie”, a jak to już dawno temu mówił Kisiel: od samego mieszania herbata nie staje się słodsza.

Udostępnij.