Od 1 stycznia 2016 roku straże gminne nie mogą już obsługiwać fotoradarów i co za tym idzie karać kierowców. Według włodarzy gmin, mieszkańców tranzytowych miejscowości, ale również i kierowców może to doprowadzić do zwiększenia liczby wypadków. 

Demontaż fotoradaru w Kobylnicy. Fot. gm. Kobylnica.

Demontaż fotoradaru w Kobylnicy. Fot. gm. Kobylnica.

 

Pomysł Platformy Obywatelskiej mający przysporzyć tej partii wyborców w jesiennych wyborach ucieszył niejednego kierowcę, który został ukarany mandatem przez straż gminną za przekroczenie prędkości. Z jednej strony strażnicy, czasem nagminnie, wykorzystywali swoje kompetencje kryjąc się z fotoradarami po krzakach i w miejscach, gdzie przekroczenia prędkości nie miały większego wpływu na bezpieczeństwo. W wielu gminach straż gminna była powołana wyłącznie do zarabiania na kierowcach przekraczających prędkość, zapominając o pozostałych obowiązkach. To patologia, którą należało wytępić, bo służyła wyłącznie nabijaniu gminnej kasy.

Z drugiej jednak strony mieszkańcy setek miejscowości, w których kierowcy notorycznie przekraczali prędkość i niejednokrotnie doprowadzali do tragedii, nareszcie poczuli się bezpiecznie. To była dobra strona fotoradarów. Kierowcy wiedząc o fotoradarze nauczyli się przestrzegać przepisów. Od 1 stycznia 2016 roku straż gminna straci prawo do obsługi tych urządzeń. W gminie Kobylnica zorganizowano nawet happening, w trakcie którego dokonano demontażu jednego z fotoradarów. W ten sposób zwrócono uwagę na negatywne dla lokalnej społeczności konsekwencje, jakie mogą za sobą pociągać zmiany w przepisach.

Wiele osób kojarzy to urządzenie wyłącznie z mandatami dla kierowców. Musimy jednak pamiętać, że nikt nie był karany bez powodu. Z mandatami musieli liczyć się ci, którzy łamali prawo, przekraczając prędkość. Warto też pamiętać, jak skutecznie te urządzenia wpłynęły na zachowania kierowców. Gołym okiem widać było, że jeżdżą wolniej i ostrożniej, a mieszkańcy czuli się bezpieczniej – tłumaczył Leszek Kuliński, wójt gm. Kobylnica.

Ze statystyk wynika, że liczba wypadków i kolizji w miejscach, gdzie stacjonowały fotoradary, z każdym kolejnym rokiem spadała. W 2008 roku doszło do 29 wypadków, w których zginęły 2 osoby a ponad 40 zostało rannych. Już trzy lata później liczba wypadków zmniejszyła się o ponad połowę.

Udostępnij.