Akwapark w Słupsku to temat numer jeden od kilku dobrych lat. Dzisiaj prezydent Robert Biedroń spotkał się z mieszkańcami aby opowiedzieć co zrobił w tej inwestycji. Basen zamiast kosztować 57 milionów (a po odjęciu dotacji UE i Vatu około 23 mln), kosztuje nas już około 100 milionów. Doliczając wszystkie koszty pewnie i dużo więcej. Jest dużo pytań, a mało odpowiedzi. Jedno jest pewne miasta nie stać na dokończenie i dokładanie 5 milionów złotych w utrzymanie tego basenu.

Na spotkanie przyszło kilkadziesiąt osób. Które pewnie oczekiwały konkretnej decyzji: Co dalej z akwaparkiem ? Jednak takie coś nie padło.

Tłumaczyła się też Kancelaria Adwokacka, która prowadziła sprawę w Sądzie Arbitrażowym. Co ciekawe tłumaczyła się słowami które słyszeliśmy z ust byłego prezydenta Macieja Kobylińskiego że niby Termochem sam z własnej kieszeni wydał dodatkowe 18 milionów na budowę – a miasto nie miało nic z tym wspólnego. To tą kwotą miasto zostało obciążone. Wyrok sądu wg kancelarii jest bardzo enigmatyczny i skrótowy i nie wiadomo za co miasto ma płacić. Adwokaci oczekują na pełne uzasadnienie wyroku.

Skarbnik miasta Dorota Bałukonis wyliczyła że miastu brakuje ok. 5 milionów żeby dopiąć sprawę. Dodała że nie wiadomo czy na te 18 milionów, miasto dostanie fakturę, żeby przykładowo odliczyć od niej 3,5 miliona podatku VAT. Powinno otrzymać gdyż jest to za wykonaną usługę. Najciekawsze że do końca nie wiadomo za jaką pracę i materiały jest te 18 milionów. Troszkę jest to dziwne, jak mamy otrzymać fakturę to dobrze by wiedzieć za co płacimy.

Z sali padło za to dużo pytań, na które odpowiedziano mało lub pominięto milczeniem. Jeden z pomysłów jest taki że miasto ma plan zatrudnić fachowców, którzy doradzą co dalej z akwaparkiem. Mają też pomóc miastu w wyborze partnera prywatnego, który by poprowadził słupski basen. Dobrze by było żeby tak to się skończyło. Tylko już kiedyś jakiś mądry doradca, doradził miastu że słupski akwapark będzie na siebie zarabiał i że to świetna inwestycja.

Można już stwierdzić i to padało z sali że sprawa akwaparku to przyszłość prezydenta Roberta Biedronia. Jeżeli poradzi sobie z tą sprawą jego wybór w 2018 na kolejną kadencję będzie możliwy. Jeżeli jednak przez te 3,5 roku sprawa akwaparku będzie „przegadywana” przez kolejne zespoły, doradców to szanse maleją. Można zrozumieć że nie wolno podejmować decyzji pochopnie, bez zastanowienia, ale trzeba postawić sprawę jasno – kończymy albo zawieszamy.

Udostępnij.