fot. Kanał 6

fot. Kanał 6

Obiecuje tańszy – nawet o 50 procent – prąd. Robert Biedroń zaprosił do Słupska prezeskę Zielonego Instytutu i współzałożyciela partii „Zieloni 2004”, z którymi wspólnie przekonywał, że prąd spada z nieba. Zielona energia – według KWW „Nareszcie zmiana” ‒ ma być receptą na bezrobocie i emigrację.

„Prosto z nieba! Pieniądze w Słupsku spadają prosto z nieba” – przekonuje Robert Biedroń i zamierza po nie sięgnąć, jeśli tylko uda mu się objąć najwyższy urząd w mieście. Poseł uważa, że Słupsk ma olbrzymi, niewykorzystany do tej pory ekologiczny potencjał. Kandydat na prezydenta chce w mieście między innymi na budynkach komunalnych rozlokować farmy solarne. W ten sposób Słupsk stanie się zieloną wyspą energii odnawialnej i tą energią będzie promieniował na cały kraj.

Biedroń chce także, aby przy Akademii Pomorskiej powstał Instytut Zielonej Energii. Wspiera go w tym Dariusz Szwed, współzałożyciel partii „Zieloni 2004”. Dostrzega on możliwość funkcjonowania takiego instytutu, który będzie się zajmował nowoczesnymi zielonymi technologiami. Dzięki temu Słupsk ma szansę stać się stolicą… zagłębia wiatru i słońca.

Katarzyna Mudryk-Praszczak podkreśla, że władze uczelni deklarują swoją otwartość na wszelkie rozmowy dotyczące dobra placówki i jej rozwoju. Informuje jednak, że powołanie instytutu nie jest łatwe do zrealizowania. Rzeczniczka Akademii Pomorskiej mówi, że przede wszystkim trzeba spełnić wymogi formalne. Jednym z nich jest zatrudnienie trzech osób z tytułem profesora lub doktora habilitowanego. Instytut musi także dysponować odpowiednimi salami i laboratoriami. Obecnie przy instytucie fizyki działa akademickie centrum czystej energii, które posiada – niestety – jedno tylko laboratorium. To niewystarczająca baza, by powołać instytut z prawdziwego zdarzenia.

Robert Biedroń zachęca do głosowania na swoją kandydaturę, obiecując 50 procent obniżki cen prądu. Dzięki środkom unijnym, które można pozyskać w zbliżającej się perspektywie finansowej, stanie się możliwe dotowanie tego typu urządzeń. „Będziecie, państwo, jako mieszkańcy Słupska płacili mniejsze rachunki za energię. Ja jako prezydent gwarantuję to państwu” – przekonywał R. Biedroń

Piękne, tylko czy prawdziwe? Beata Maciejewska, prezeska Zielonego Instytutu bardzo się cieszy, że poseł Biedroń kandyduje na stanowisko prezydenta miasta, ponieważ wie, co oznacza zielona modernizacja i demokracja energetyczna. Pamiętać trzeba, że każda nowoczesna technologia może zostać stłamszona przez korporacje. Jednak jeśli są ludzie, którzy chcą i potrafią pilnować interesów obywateli, nowoczesne technologie można wdrażać. „Dobry polityk wytwarza dobrą politykę. Robert Biedroń z całą pewnością jest taka osobą” – uważa M. Maciejewska.

Niewątpliwie wielu mieszkańców przywiązuje wagę do rachunków za prąd. Czy propozycja Biedronia skłoni ich do oddania na niego swojego głosu i czy po wyborach zrealizuje on swoje obietnice – zweryfikuje czas.

[poll id=”18″]

źródło: Kanał 6

Udostępnij.
  • mix kolanko

    Ich na tej lewicy już do reszty powaliło. :D

  • Daniel Jursza

    Farmy solarne produkujące prąd w Słupsku gdzie 7 miesięcy w roku nie ma słońca ? Chyba nawet UE do tego nie dopłaci

    • kandydat

      Słońce świeci codziennie Panie Danielu, tak dla przypomnienia!!!

      • Daniel Jursza

        Ale zdaje sobie Pan sprawę że sprawność tych urządzeń jednak zależy od położenia tego słońca, długości dnia i zachmurzenia, i w naszych warunkach, przy obecnym stanie technologii jest to nieopłacalne

      • energetyk

        Pan Daniel ma rację. Jest to może i piękna idea pod względem ekologicznym i PRowskim, ale z całą pewnością nie ma uzasadnienia ekonomicznego.

  • mlody inzynier

    Chciałbym zobaczyć wyliczenia, zwłaszcza, że obok p. Biedronia stoi p. D. Szwed, „specjalista”, który w dyskusjach o energii jądrowej nie potrafi podać jednostki dawki promieniowania jonizującego. :)

  • Julka

    KWW Roberta Biedronia operuje obietnicami jak za PRL z resztą z tego komitetu startują przecież ludzie co pamiętają te czasy komunistyczne zresztą są tam działacze samorządowi którzy działali w SLD .

  • Bartosz Murawski

    Problem energetyki jest na tyle skomplikowany i niezrozumiały dla zwykłego wyborcy, że Poseł Biedroń może złapać trochę dodatkowych głosów, tym bardziej, gdy obstawi się demagogami i ignorantami naukowymi w postaci Pana Szweda. Gorzej, że to tylko propagandowe hasła niemożliwe do realizacji i często sprzeczne z wiedzą naukową, faktami, rzeczywistością i zdrowym rozsądkiem.

    O wiele racjonalniejszym rozwiązaniem dla naszego samorządu jest lobbowanie na rzecz budowy elektrowni jądrowej III gen. w niedalekim Żarnowcu – zdecydowanie najefektywniejszego, a zarazem jednego z najtańszych, najlepszych dla środowiska i najbezpieczniejszych sposobów uzyskiwania energii.

    • kEhYo

      P. Bartoszu energia jądrowa jest najgorszym złem jakie powstało! Fukushima potwierdza to, co widzi każdy rozgarnięty człowiek – nie jesteśmy w stanie wszystkiego kontrolować a ryzyko jest zbyt wielkie! Skażenie środowiska na dziesiątki czy setki lat! Zagrożenie wyniszczenia genetycznego następnych pokoleń itd. itp.Ludzie na świecie codziennie już wdychają cząsteczki radioaktywnych prętów paliwowych, które poszły z dymem z 4 reaktorów dotkniętych niekontrolowanymi pożarami w Fukushimie. Codziennie setki ton radioaktywnej wody przenika do pacyfiku i nikt nie może tego zatrzymać! Żal czytać pańskie brednie.

      • Bartosz Murawski

        Zanim zarzucisz komuś brednie to najlepiej się wyedukuj odpowiednio w temacie, a nie powtarzasz banialuki wyrwane z textbooka dla partii zielonych. 1. Fukushima była elektrownią jądrową 2 gen., a my mówimy o elektrowni 3 gen.; 2. Kiedy ostatnio tsunami nawiedziło Europę?; 3.Twoja wiedza na temat zagrożeń związanych z radioaktywnością jest na poziomie publicystyki w Fakcie czy Super Expresie – poczytaj trochę literatury przedmiotu, może zrozumiesz o co chodzi.

        • kEhYo

          Przeczytałem więcej materiałów w orginale niż tobie może się śnić. Mam fizykę w jednym palcu i mogę wymienić większość izotopów tego syfu reakcji palifa MOX, które wdychamy teraz wszyscy dzięki tej ‚e’kh’ologicznej’ energii. Nie ośmieszaj się alfo i omego.

          • Bartosz Murawski

            To teraz możemy się wymieniać cytatami. Radioaktywność – takie straszne słowo! Dawki promieniowania z elektrowni jądrowych są mniejsze, niż przyjmujemy na co dzień z atmosfery. „Długoletnie badania w wielu rejonach świata i wśród różnych populacji wykazały dobitnie, że działanie małych dawek promieniowania, porównywalnych z wielkością tła naturalnego, nie spowodowało żadnych negatywnych skutków zdrowotnych ani wśród populacji dorosłej, ani wśród dzieci lub potomstwa osób narażonych na promieniowanie.

            Tym nie mniej, w analizach porównawczych przejmowano dotychczas, że każda dawka promieniowania wiąże się z ryzykiem proporcjonalnie do wielkości dawki. Jak dotąd, takie podejście – pesymizujące możliwe zagrożenia ze strony energii jądrowej – pozostaje nadal w mocy.

            Czołowi specjaliści w dziedzinie ochrony zdrowia wzywają do dalszych badań i znalezienia modeli, które pozwoliłyby wyjaśnić procesy zachodzące po otrzymaniu małych dawek promieniowania [1, 20, 26, 29]. Badania trwają – ale wszyscy zgadzają się, że efektów małych dawek albo nie ma, albo są one niewidoczne nawet przy badaniach największych populacji. Jednocześnie wielu poważnych naukowców i instytucje cieszące się najwyższym szacunkiem twierdzą, że większość wyników sugeruje dobroczynne działanie małych dawek promieniowania. Tak więc już dziś widać, że nie ma powodu obawiać się małych dawek promieniowania.”

            – to cytat z art. naukowego, nie publicystyki. Opartego na twardych danych, nie insynuacjach i domysłach. Gryf nie pozwala wklejać linków, więc odsyłam do Googla. Dla mnie EOT, nie chce mi się już spierać na ten temat – eksperci w zdecydowanej większości wskazują na korzyści energetyki jądrowej i ja się podporządkowuję ich autorytetowi.

          • kEhYo

            Typowe gadanie propagandowe pronuklearnego kartelu. Ja cały czas mówię o radioaktywnym skażeniu organów wewnętrznych poprzez kontakr ze skórą, konsumpcję lub oddychanie. Fizyka jest bardzo prosta. Drobina taka może mieć tysiące dezintegracji na minutę i ten ‚karabin maszynowy’ sieje radioaktywne zniszczenie tkanki wokół do stopnia uniemożliwiającego jej naprawę przez organizm. Przeliczając na masę ciała ‚dawka’ może niby znikoma ale za to RAK gwarantowany!

          • kEhYo

            Typowe gadanie propagandowe pronuklearnego kartelu. Ja cały czas mówię o radioaktywnym skażeniu organów wewnętrznych poprzez kontakr ze skórą, konsumpcję lub oddychanie. Fizyka jest bardzo prosta. Drobina taka może mieć tysiące dezintegracji na minutę i ten ‚karabin maszynowy’ sieje radioaktywne zniszczenie tkanki wokół do stopnia uniemożliwiającego jej naprawę przez organizm. Przeliczając na masę ciała ‚dawka’ może niby znikoma ale za to RAK gwarantowany!

          • kEhYo

            Typowe gadanie propagandowe pronuklearnego kartelu. Ja cały czas mówię o radioaktywnym skażeniu organów wewnętrznych poprzez kontakr ze skórą, konsumpcję lub oddychanie. Fizyka jest bardzo prosta. Drobina taka może mieć tysiące dezintegracji na minutę i ten ‚karabin maszynowy’ sieje radioaktywne zniszczenie tkanki wokół do stopnia uniemożliwiającego jej naprawę przez organizm. Przeliczając na masę ciała ‚dawka’ może niby znikoma ale za to RAK gwarantowany!

          • Bartosz Murawski

            Przeciwnicy szczepionek mówili o „typowym gadaniu farmaceutycznego kartelu”. I co teraz ? Mamy powrót odry – choroby, która już została w międzyczasie prawie całkowicie dzięki nim wyeliminowana.

            Ponadto nie ma „gwarancji raka” od małych dawek promieniowania, co starasz się insynuować. Jest to przekonanie oparte na tzw. hipotezie liniowej bezprogowej z przełomu lat 40. i 50. XX wieku (czyli okresu histerii wywołanej zrzuceniem bomby atomowej na Hiroshimę i Nagasaki), której do dziś nie udało się nikomu udowodnić naukowo, a i tak stanowi podstawę wszelkich regulacji bezpieczeństwa w tym zakresie. Świadczy to jak najlepiej o przemyśle związanym z elektrowniami jądrowymi – po prostu „dmuchają na zimne”, wprowadzając tym samym o wiele bardziej rygorystyczne zasady bezpieczeństwa, aniżeli w innych sektorach.

            Z resztą: „Hipoteza LNT stała się podstawą ochrony radiologicznej. Na tej podstawie sformułowano zasadę ograniczania dawek tak bardzo, jak tylko jest to rozsądnie możliwe (as low as reasonably achievable – ALARA) i wprowadzono bardzo skuteczny, choć kosztowny system barier chroniących przed rozprzestrzenianiem promieniowania z elektrowni jądrowych.

            Ale wiele nowszych obserwacji sugeruje, że ekstrapolacja wg modelu liniowego bezprogowego LNT jest przesadnie pesymistyczna. Badania procesów rakotwórczych wskazują jednoznacznie, że choroby nowotworowe są procesami wieloetapowymi, a takie procesy zwykle w przyrodzie mają charakter nie linowy, lecz krzywoliniowy z progiem.

            Hipoteza LNT nie odpowiada naturalnym zjawiskom w przyrodzie, a w szczególności nie uwzględnia zjawiska hormezy, to jest faktu, że wiele substancji i zjawisk jest korzystnych dla życia przy małych dawkach, chociaż są one szkodliwe przy dużych dawkach [hormeza to dowolny efekt fizjologiczny występujący przy niskich dawkach, którego nie można przewidzieć na podstawie ekstrapolacji efektów toksycznych powodowanych przez wysokie dawki. Efekty hormetyczne są zwykle dobroczynne. Charakteryzują one procesy, w których małe dawki czynników szkodliwych w dużych dawkach powodują stymulację reakcji obronnych organizmu. (greckie słowo hormaein – pobudzać)]. Przykładów jest mnóstwo – aspiryna, dobroczynna przy spożywaniu jednej pigułki dziennie, chociaż szkodliwa przy jednorazowej dawce kilkuset pastylek, witaminy i mikroelementy niezbędne w małych ilościach a szkodliwe w dużych, światło słoneczne, a nawet temperatura, sprzyjająca człowiekowi, gdy wynosi 20-25 oC, a zabójcza, gdy przekracza 100 oC.

            Podobnie promieniowanie jest niezbędne do życia i doświadczenia, w których otaczano organizmy żywe osłonami nieprzepuszczającymi promieniowania wykazały, że organizmy te chorowały i umierały, podczas gdy niewielki wzrost promieniowania pomagał ich rozwojowi.

            Uczeni badający rolę hormezy zwracają uwagę, że teoria zależności liniowej bezprogowej LNT nie uwzględnia roli biologicznych mechanizmów obronnych, które są stymulowane przez promieniowanie. Życie rozwinęło się na Ziemi, gdy natężenie promieniowania ze źródeł geologicznych (uran, tor, potas) i źródeł wewnętrznych w organizmach żywych (potas K-40) było znacznie wyższe niż obecnie. Możliwe jest więc, że nasze mechanizmy obronne są przystosowane do najskuteczniejszego działania w polu promieniowania wyższym niż występujące obecne. W wielu doświadczeniach wykazano, że napromieniowanie organizmów małymi dawkami zwiększa ich odporność na raka i sprzyja szybszemu rozwojowi [20]. Komitet Naukowy ONZ do badania skutków promieniowania UNSCEAR uznał znaczenie hormezy i wydał specjalny raport z zaleceniem dalszych badań pozytywnej roli promieniowania [29].”

            Postęp technologiczny wywołuje irracjonalny niepokój ze względu na jego elementarne niezrozumienie. A elektrownie atomowe są takim postępem. Z resztą dyskusja jest jałowa: po pierwsze wokół Polski mamy od groma działających prężnie elektrowni tego typu, więc i tak nie mamy na nie wpływu, a po drugie decyzja już zapadła – elektrownia jądrowa w Polsce do 2020 roku ma zostać wybudowana. Pytanie – gdzie? I dlatego najlepiej skorzystać na tym i liczyć, że powstanie ona w Żarnowcu. Wtedy będziemy mówić o faktycznych korzyściach dla regionu i potencjalnym obniżeniu kosztów energii.

            Chociaż już wcześniej miałem dać sobie spokój, to teraz już dla mnie ostateczny EOT.

        • kEhYo

          What you are not supposed to know:
          It doesn’t take an accident for a nuclear power plant to release radioactivity into our air, water and soil. All it takes is the plant’s everyday routine operation, and federal regulations permit these radioactive releases.
          Radioactivity is measured in „curies.” A large medical center, with as many as 1000 laboratories in which radioactive materials are used, may have a combined inventory of only about two curies. In contrast, an average operating nuclear power reactor will have approximately 16 billion curies in its reactor core. This is the equivalent long-lived radioactivity of at least 1,000 Hiroshima bombs.
          A reactor’s fuel rods, pipes, tanks and valves can leak. Mechanical failure and human error can also cause leaks. As a nuclear plant ages, so does its equipment – and leaks generally increase.
          Some contaminated water is intentionally removed from the reactor vessel to reduce the amount of the radioactive and corrosive chemicals that damage valves and pipes. The water is filtered and then either recycled back into the cooling system or released into the environment
          A typical 1000-megawatt pressurized-water reactor (with a cooling tower) takes in 20,000 gallons of river, lake or ocean water per minute for cooling, circulates it through a 50-mile maze of pipes, returns 5,000 gallons per minute to the same body of water, and releases the remainder to the atmosphere as vapor. A 1000-megawatt reactor without a cooling tower takes in even more water–as much as one-half million gallons per minute. The discharge water is contaminated with radioactive elements in amounts that are not precisely known or knowable, but are biologically active.
          Some radioactive fission gases, stripped from the reactor cooling water, are contained in decay tanks for days before being released into the atmosphere through filtered rooftop vents. Some gases leak into the power plant buildings’ interiors and are released during periodic „purges” and „ventings.” These airborne gases contaminate not only the air, but also soil and water.
          Radioactive releases from a nuclear power reactor’s routine operation often are not fully detected or reported. Accidental releases may not be completely verified or documented.
          Accurate, economically-feasible filtering and monitoring technologies do not exist for some of the major reactor by-products, such as radioactive hydrogen (tritium) and noble gases, such as krypton and xenon. Some liquids and gases are retained in tanks so that the shorter-lived radioactive materials can break down before the batch is released to the environment.
          Government regulations allow radioactive water to be released to the environment containing „permissible” levels of contamination. Permissible does not mean safe.Detectors at reactors are set to allow contaminated water to be released, unfiltered, if below „permissible” legal levels.
          The Nuclear Regulatory Commission relies upon self-reporting and computer modeling from reactor operators to track radioactive releases and their projected dispersion. A significant portion of the environmental monitoring data is extrapolated – virtual, not real.
          Accurate accounting of all radioactive wastes released to the air, water and soil from the entire reactor fuel production system is simply not available. The system includes uranium mines and mills, chemical conversion, enrichment and fuel fabrication plants, nuclear power reactors, and radioactive waste storage pools, casks, and trenches.
          Increasing economic pressures to reduce costs, due to the deregulation of the electric power industry, could further reduce the already unreliable monitoring and reporting of radioactive releases. Deferred maintenance can increase the radioactivity released – and the risks.
          Many of the reactor’s radioactive by-products continue giving off radioactive particles and rays for enormously long periods – described in terms of „half-lives.” A radioactive material gives off hazardous radiation for at least ten half-lives. One of the radioactive isotopes of iodine (iodine- 129) has a half-life of 16 million years; technetium-99 = 211,000 years; and plutonium-239 = 24,000 years. Xenon-135, a noble gas, decays into cesium-135, an isotope with a 2.3 million-year half-life.
          It is scientifically established that low-level radiation damages tissues, cells, DNA and other vital molecules – causing programmed cell death (apoptosis), genetic mutations, cancers, leukemia, birth defects, and reproductive, immune and endocrine system disorders.