fot. Kanał 6

fot. Kanał 6

Niewielki przycisk przy zegarku lub na wisiorku może uratować nam życie, bo umożliwi wezwanie pomocy medycznej w razie potrzeby. Słupsk wprowadza program teleopieki, czyli telefonicznej linii alarmowej dla starszych i chorych osób, które nie mogą liczyć na pomoc bliskich. Słupszczanie będą mogli skorzystać z programu za darmo.

Umowę na świadczenie usług teleopieki podpisali wczoraj wiceprezydent Słupska oraz prezes Polskiego Centrum Opieki – firmy świadczącej tego typu usługi. Z teleopieki słupszczanie będą mogli skorzystać za darmo, bo za usługę zapłaci miasto. Urzędnicy miejscy szczycą się tym, że Słupsk jest prekursorem teleopieki wśród samorządów. Andrzej Kaczmarczyk, wiceprezydent miasta podkreślił, że ma to być usługa powszechna i bezpłatna.

Według zapewnień słupskich urzędników, o zamontowanie w swoim domu teleopieki będzie mógł wystąpić każdy słupszczanin. Aby taką usługę darmowo otrzymać trzeba jednak być w grupie podwyższonego ryzyka, czyli w podeszłym wieku albo chorym i samotnym. Zasada działania systemu jest bardzo prosta. Objaśnił ją Krzysztof Bruski, prezes Polskiego Centrum Opieki: „Nasza fizjologia jako ludzi jest taka, że potrafimy wcisnąć przycisk alarmowy, jeżeli znajduje się on przy ciele – na ręku w postaci zegarka czy np. w wisiorku. O ile więc jest odpowiednio dostępny i skonfigurowany – ma odpowiednią twardość przyciśnięcia – to 94 procent z nas jest w stanie, tracąc przytomność, włączyć go. Dalej nie ma wielkiej filozofii: wciśnięcie przycisku powoduje, że ktoś przejmuje za osobę zagrożoną powiadomienie służb ratownictwa” ‒ powiedział K. Burski.

Sygnał od osoby potrzebującej pomocy przepływa do centrum operacyjno-alarmowego. Na ekranie dyspozytora wyświetlają się natychmiast dane osoby zgłaszającej – wcześniej w systemie zarchiwizowane – tak więc jeden sygnał przekazuje od razu kto alarmuje, na co choruje, w jaki sposób dojść do mieszkania. Dyspozytor przejmuje powiadomienie odpowiedniej służby ratownictwa. Jednocześnie – podkreśla przedstawiciel PCO – system monitoruje przebieg zdarzeń, ponieważ wciśnięcie guzika powoduje, że dyspozytor ma nasłuch na pomieszczenie, w którym znajduje się osoba zagrożona. Ratownicy z kolei otrzymują pełny komunikat, co i gdzie się zdarzyło, jak dotrzeć do mieszkania chorego. Uruchamiany jest również kontakt z osobami zawczasu zgłoszonymi przez podopiecznego PCO do powiadomienia. Chodzi w pierwszej kolejności o osobę, która ma zapasowe klucze do mieszkania, tak aby uniknąć administracyjnej procedury umożliwiającej siłowe wejście do obiektu, co wiąże się ze stratą cennego czasu na ratowanie pacjenta.

W województwie pomorskim system wystartował w październiku 2012 r. Jako pierwsi skorzystali z niego seniorzy z Sopotu, Gdańska, Gdyni, Pruszcza Gdańskiego, Kościerzyny oraz Chojnic. Do końca tego roku usługa teleopieki ma być dostarczona do mieszkań 50 słupszczan. Tegoroczny koszt to około 4 tysięcy złotych. Przez cały przyszły rok budżet miasta zapłaci za tę usługę kilkanaście tysięcy złotych.

źródło: Kanał 6

Udostępnij.