Książęta z Bajki

Książęta z Bajki

Dokładnie tydzień temu byłam świadkiem niezwykłego wydarzenia, zorganizowanego przez Miejską Bibliotekę Publiczną, dla najmłodszych mieszkańców miasta. Wydarzenia pełnego magii, która ożywiła bohaterów baśni znanych każdemu z nas z dzieciństwa.

festiwal-bajki-11Festiwal Bajek to impreza zacna i pokazująca jak ważne miejsce w życiu każdego z nas ma książka. Uświadamiająca nam, dorosłym, jak to czasem wcale nie chcemy wyrosnąć z tych naszych dziecięcych marzeń. Biblioteka, nie pierwszy zresztą raz, pokazała, że baśń jest narzędziem poruszającym naszą wyobraźnię w sposób niezwykły, że jest pomostem międzypokoleniowym, kształtującym nasze postawy i uczącym szacunku do tradycji. Dla mnie przekaz był prosty i czytelny: nic nie będzie nigdy w stanie zastąpić książki. To ona w czasie bajkowego festiwalu zasiadła na tronie   i była królową.

Dla mnie Festiwal Bajek stał się też momentem, w którym uporałam się z mitem księżniczki, stanowczo i za pomocą książąt niezwykłej wręcz urody.

festiwal-bajki-18Zwykło się mówić, że każde dziewczątko, niezależnie od wieku, choć raz w życiu zamarzyło sobie, by zostać księżniczką. Od kołyski jesteśmy bombardowane pięknymi disney’owskimi przeróbkami koronowanych piękności. Nabieramy często przeświadczenia, że całe to czekanie w wieży, przerywane jedynie szydełkowaniem i podśpiewywaniem słodkim sopranem, to coś niezwykłego, coś, co powinno nas szalenie cieszyć. Część z tych zarażonych wizją księżniczkowatości, pozostaje wierna swym marzeniom, w życiu dorosłym zamykając się dobrowolnie w „prywatnych” wieżach, by wypatrywać z utęsknieniem księcia na białym rumaku. Książę ten ma jedno zadanie: wyzwolić taką damę obiecując jednocześnie bajkowe życie u swego boku.

festiwal-bajki-08Do tej pory żyłam w przeświadczeniu, że tego typu marzenia są udziałem jedynie babskiej części społeczeństwa. Tak myślałam jeszcze tydzień temu. I tu nagle niespodzianka, bo równość płci na poziomie bajkowym przerosła moje oczekiwania. Dokładnie tydzień temu na dziedzińcu Miejskiej Biblioteki Publicznej spotkałam się z prawdziwym i namacalnym wręcz wysypem książąt. Bez modnych obecnie parytetów, samczo i książęco, zasiedli na kocach, poduchach i dywanach (zależnie od prezentowaniem przez siebie baśni), w rajstopach, perukach i całym tym książęcym przepychu stylizacyjnym. Sam Jacyków nie stworzyłby bardziej wymyślnych kreacji, pełnych barokowego przepychu, ozdobników połyskujących guzikami i przepięknie haftowanymi kamizelkami. Jedno małe ALE: Panowie Książęta, jak już pokazujecie nogi (a nie jedna samiczka miałaby co pozazdrościć, bo nogi zgrabne, smukłe i wysportowane), to do rajstopek się te nóżki goli. Wosk z góry odpada, bo wiadomym jest, że taki mężczyzna jest przecież absolutnie nieodporny na ból. Do wosku trzeba być po prostu kobietą. Za to taka maszynka, to dla naszych książąt narzędzie codziennego użytku, oswojona, nie boli, nie kaleczy, nowoczesna, trzyostrzowa, do tego często wyposażona w pasek łagodzący wszelkie otarcia.

Nie powiem, miło było popatrzeć na tych wszystkich przystojniaków w książęcych kreacjach. Co jeden kocyk, to i książę przystojniejszy, grzeczni, uśmiechnięci szykowni i tacy jacyś bajkowi po prostu. Prawie byłam gotowa poddać się kopciuszkowemu testowi pantofelka, a nuż okazałoby się, że bucik pasuje i wtedy cała ta historia „żyli długo i szczęśliwie” stałaby się też i moją historią. W sumie jako kotce najbliżej mi było do bajkowego Kota w Butach, ten to wyglądał po kociemu – pięknie.

festiwal-bajki-07Jednak, jak tak sobie pomyślę, to życie bajkowej księżniczki może się okazać śmiertelnie i poważnie nudne. Całe to pilnowanie loków, dzierganie i wyszywanie w odosobnieniu nie umywa się do podróży, mediacji ze smokami, zdobywania serc i odległych królestw. Bywa i tak, że długaśne suknie, do samej ziemi, utrudniają poruszanie się, że o żadnym wysiłku fizycznym nie wspomnę. Nie, to zdecydowanie nie dla mnie. Mhmmm, jakby mi przyszło znaleźć się w jakiejś bajce, to już wolałabym jednak, być takim księciem, a jak konkurencja okazałaby się zbyt duża, to i rolą smoka nie pogardziłabym. Zawsze to zianie ogniem w jaskini ciekawsze, no i wysoka temperatura pomaga spalać kalorie. Lokom, trykotom, szydełkom, brakowi własnego zdania i temu ciągłemu czekaniu – mówię głośne i stanowcze NIE.

Tak poza tym, to szkoda zmarnować ten książęcy potencjał, jako PR’owiec z zamiłowania, podpowiadam naszym panom – WIECZORY PANIEŃSKIE. Policjanci czy strażacy już się przejedli, a taki książę z bajki zrywający z siebie rajtki, cóż, wydaje mi się że miałby branie. Jakbyście szukali menager’a, to wiecie gdzie mnie znaleźć ;)

A tak poważnie i już na koniec: Wielki szacun panowie, dzieciaki były zachwycone, a i Wy pokazaliście, że macie dystans i luz, do tego potraficie świetnie się bawić. Jeśli Słupsk ma wśród swoich mieszkańców takie książęce okazy, to żaden smok nie odważy się podlecieć pod jego mury, a księżniczki, mhmmm, oblężenie nie grozi, wolą czekać znudzone w wieżach.

Kotka na Szpilkach

Udostępnij.