fot. Kanał 6

fot. Kanał 6

Prezydent Słupska Maciej Kobyliński „lekko mijał się z prawdą” w czasie uroczystości podpisania umowy o dodatkowe dofinansowanie rewitalizacji Traktu Książęcego, zapewniając, że miasto ma już pieniądze na wkład własny do zwiększonego zakresu projektu. Tymczasem dopiero na przyszły poniedziałek zwołano rajców miejskich, aby zgodzili się na przeznaczenie pieniędzy na wkład własny miasta do inwestycji.

Zorganizowaną w miniony wtorek uroczystość podpisania umowy o zwiększeniu dofinansowania do rewitalizacji Traktatu Książęcego, czyli kamienic i podwórek starego miasta, prezydent Słupska potraktował jako okazję do zaprezentowania swoich osiągnięć. Możliwość pozyskania przez miasto dodatkowych niemal 6 milionów złotych została przedstawiona jako sukces włodarza. Prezydent nie wspomniał jednak o tym, że pieniądze, które marszałek województwa pomorskiego przekaże Słupskowi są tymi samymi pieniędzmi, które ten zarezerwował wcześniej na budowę parku wodnego. Co więcej, prezydent Maciej Kobyliński zapewnił, że miasto ma już pieniądze przeznaczone na wkład własny do pieniędzy przekazanych przez marszałka. Tonem nie znoszącym sprzeciwu zaznaczył nawet, że na wydanie tych pieniędzy nie musi mieć zgody Rady Miejskiej.

Maciej Kobyliński przekonywał, że ratusz te pieniądze już ma i dziwił się, że pytający o tym nie wie. A skąd? Z budżetu i wskazując w stronę dziennikarzy dodał: Z pana podatków, z jego, jego też, z moich…

Marszałek Struk, przyjmując te wypowiedź za dobrą monetę wyjaśniał, że podpisując aneks czy nową umowę trzeba mieć zapewnienie, że takie środki są zabezpieczone w budżecie. Prezydent na wypowiedź gościa nie zwracał uwagi i nadal toczył dialog z dziennikarzem redakcji Kanału 6 Marcinem Prusakiem. Aż w końcu wypalił: „Oj, panie Prusak, panie Prusak! Dziad swoje, a baba swoje! My je mamy! Bez zgody rady!”

Tymczasem dwa dni po tych zapewnieniach prezydenta okazało się, że włodarz miasta dopiero zwrócił się do radnych o zgodę na przekazanie pieniędzy na wkład własny miasta do projektu rewitalizacyjnego. W poniedziałek słupscy rajcy zagłosują nad propozycją prezydenta i są bardzo zdziwieni, że włodarz miasta stwierdził, iż nie potrzebuje ich zgody na wydanie pieniędzy. Zdzisław Sołowin, przewodniczący Rady Miejskiej w Słupsku przypomina, że budżet ustala rada miejska i zmiany w nim też są dokonywane za jej zgodą. „Prezydent, odpowiadając na pytanie jednego z dziennikarzy – co słyszałem w mediach – po raz kolejny zachowuje się arogancko w stosunku do tych, których nie lubi, czy nawet nie znosi, a jednocześnie wprowadza w błąd opinię publiczną. Prezydent nie ma takiej możliwości, żeby sam dokonywać zmian w budżecie” – stwierdził przewodniczący Sołowin.

Przedstawiciele słupskiego magistratu kategorycznie zaprzeczają temu, że prezydent kłamał. Rzecznik prasowy prezydenta Słupska wyjaśnił, co jego szef miał na myśli. Dawid Zielkowski zapewnił, że prezydent miasta nie kłamał, „ponieważ pieniądze na rewitalizację zwiększonego zakresu w budżecie miasta Słupska są. Wynika to z tego, że udało nam się uzyskać oszczędności na innych zadaniach. To znaczy, dwa inne zadania nie będą realizowane, w związku z czym wolne środki na kwotę ponad 1,8 mln złotych są. W związku z czym podjęta została decyzja, aby te środki wykorzystać w części przynajmniej. Około 400 tys. złotych wykorzystane zostanie na realizacje innych zadań, bądź zwiększenie zakresu innych zadań, a o około 1,4 mln złotych zostanie zmniejszony deficyt budżetowy. To miał na myśli pan prezydent, mówiąc o tym, że środki na tę dodatkową rewitalizację są w budżecie Słupska. Musimy pamiętać o tym, że budżet miasta to jest ten specyficzny dokument. Spojrzenie prezydenta jest całościowe. Oczywiście, pozostaje kwestia przesunięcia tych środków pomiędzy paragrafami, ponieważ rewitalizacja to jest zupełnie inne zadanie, w innej szufladce budżetowej niż zadanie związane z modernizacją transportu zbiorowego, którego w tym roku nie uda nam się rozpocząć i zostanie ono przerzucone na rok następny, a środki z tego roku zostają zwolnione” – powiedział D. Zielkowski.

Słupscy radni miejscy zaznaczają, że nie będą robić żadnych problemów ze zgodą na przekazanie pieniędzy na wkład własny do odnowy starej części miasta. Tym bardziej, że wydatki te nie wymagają zaciągnięcia przez miasto dodatkowych kredytów.

źródło: Kanał 6

Udostępnij.