Mirosław Witek i Marcelina Witek / fot. Kanał 6

Mirosław Witek i Marcelina Witek / fot. Kanał 6

Marcelina Witek, zawodniczka Słupskiego Klubu Lekkiej Atletyki znakomicie łączy naukę z uprawianiem sportu. Przygotowując się do matury, nie zaniedbała również lekkoatletycznych treningów. Egzamin dojrzałości zdany został na piątkę, a start w mistrzostwach Polski juniorów przyniósł wspaniałe efekty ciężkiej pracy. Słupsk może się szczycić reprezentantką kraju w mistrzostwach świata.

Podczas 68. Lekkoatletycznych Mistrzostw Polski Juniorów rozgrywanych w Toruniu, Marcelina Witek ustanowiła nowy rekord Polski w rzucie oszczepem, który wynosi teraz 57 metrów i 31 centymetrów. Ku zaskoczeniu wszystkich – a i siebie samej – ta sympatyczna zawodniczka zdobyła również brązowy medal w pchnięciu kulą, poprawiając prawie o metr swój rekord życiowy. Żmudne i wielogodzinne treningi na stadionie 650- lecia w Słupsku, zamieniły w Toruniu oszczep w strzałę, która zakwalifikowała Marcelinę do reprezentacji Polski na mistrzostwa świata.

Marcelina Witek cieszy się, że po dwóch latach udało jej się odzyskać tytuł mistrza Polski w rzucie oszczepem. W zeszłym roku miała pecha. Tuż przed mistrzowskimi zawodami złamała palec. W tym roku wszystko układało się po myśli zawodniczki. Bardzo cieszy się i ze złotego medalu, i z rekordu Polski. Sporo satysfakcji dostarczył jej brąz w kuli, ponieważ wcale się go nie spodziewała. Wprawdzie po cichu liczyła na dobry wynik, ale odległość 13,72 metra przeszła jej oczekiwania. Przed mistrzostwami rozważała jeszcze start albo w dysku, albo w kuli. Kalkulacja szans wskazała na tę druga konkurencję i okazała się trafna. Teraz priorytetową tegoroczna imprezą będą mistrzostwa świata. Marcelina w wielu startach pokazywała równą formę. Rzucała ponad 54 metry, ale cały czas miała nadzieję, że przyjdzie takie dzień, kiedy „wyskoczy” jej oszczep ponad 57 metrów. I tak się stało w Toruniu.

Jej trener i zarazem ojciec, Mirosław Witek – były trzykrotny mistrz Polski w rzucie oszczepem – podczas tegorocznych Mistrzostw Polski Weteranów w Radomiu również zdobył medale z takiego samego kruszcu i w tych samych konkurencjach, co jego podopieczna. Mirosław Witek żartuje, że córka tym razem była pierwsza. To on starał się zawsze pokazywać dzieciom, jak ważne jest dla zdrowia uprawianie sportu w każdym wieku, ale tym razem to on musiał gonić dzieci. Postanowił nie odpuścić i w kuli – w której toczy się swoista rywalizacja rodzinna – sięgnął po medal tego samego koloru.

Doskonała forma Marceliny to dobry prognostyk przed mistrzostwami świata, na które jedzie również była rekordzistka Polski, Maja Andrejczyk z Hańczy Suwałki. Na trenera tej dwójki przez Polski Związek Lekkiej Atletyki wyznaczony został Mirosław Witek. Mistrzostwa odbędą się za dwa tygodnie w Eugene w USA. Trener przypomina, że w zeszłym roku Marcelina miała 12. wynik w Europie, a podczas mistrzostw Europy skończyło się na ósmym miejscu. Uważa, że wszystko jest możliwe, a ustalając plany treningowe na ten rok zakładał osiągnięcie prze córkę wyniku dającego piąte-trzecie miejsce na świecie. I jest to możliwe.

Na osiągnięcia zawodników składa się również pomoc sponsorów, bez których niejednokrotnie nie byłoby znaczących sukcesów. Mirosław Witek szczególnie dziękuje swojej żonie, mamie Marceliny, która jest ich ostoją. Wiele ciepłych słów kieruje także pod adresem Marka Dawidowskiego, Dariusza Szczepanika, Kazimierza Skiby i wielu innych osób. Bez ich wsparcia i przychylności na pewno nie byłoby takich efektów ich pracy. Trener Witek ma nadzieję, że także inni, którzy niejako z urzędu zajmują się sportem, takąż życzliwością również się wykażą.

Może słupska królowa sportu wreszcie, po wielu latach posuchy, doczeka się medalistów mistrzostw świata i olimpijczyków? Miejmy nadzieję, że w ślady Tomasza Czubaka czy Jana Huruka pójdzie teraz Marcelina Witek.

źródło: Kanał 6

Udostępnij.