fot. Kanał 6

fot. Kanał 6

Aż 2 miliony złotych musi zwrócić słupski ratusz. Są to pieniądze, które samorząd otrzymał od Urzędu Marszałkowskiego na realizację parku wodnego. Jako że marszałek umowę z miastem rozwiązał, pieniądze trzeba oddać. Prezydent, by to zrobić, chce zwiększyć deficyt budżetowy. Radni się nie zgadzają, a w efekcie miasto będzie płacić odsetki w kwocie ponad 500 złotych… dziennie.

Na środowej sesji Rady Miejskiej w Słupsku radni w większości nie zgodzili się na zwrot dwóch milionów złotych, przyznanych magistratowi w ramach realizacji parku wodnego. Nie zgodzili się, bo – jak twierdzą – pieniądze można pozyskać z innego źródła, nie powiększając przy tym deficytu budżetowego. W opinii radnego PiS Roberta Kujawskiego Rada Miejska nie ma wątpliwości, że zaległą kwotę należy zwrócić Urzędowi Marszałkowskiemu. Nie zgadza się jednak na propozycję prezydenta, aby dokonać tego kosztem powiększania potrzeb pożyczkowych miasta. Zdaniem rajców możliwe jest obecnie zastosowanie innego rozwiązania – sfinansowania zadłużenia wobec marszałka z zarezerwowanej na dokończenie budowy akwaparku puli 17 milionów złotych. „Na chwilę obecną mamy rozstrzygnięte przetargi jedynie na kwotę 8 milionów złotych, pozostaje więc 9 milionów zapasu w planie. To z tych środków należało zdjąć pieniądze i zapłacić marszałkowi karę, którą musimy zwrócić wraz z odsetkami. Konieczność ta wynika z fatalnego prowadzenia inwestycji przez prezydenta miasta” – poinformował wiceprzewodniczący Rady Miejskiej w Słupsku Robert Kujawski.

Odmienne zdanie w sprawie zwrotu pieniędzy prezentuje ratusz. Dawid Zielkowski tłumaczy, że konsekwencje decyzji radnych prędzej czy później odczują mieszkańcy. „Później” oznacza, że miasto będzie musiało pieniędzy oddać więcej. Zdaniem rzecznika prezydenta Kobylińskiego konsekwencją podjętej na ostatniej sesji decyzji radnych jest naliczanie miastu 574 złotych odsetek dziennie, ponieważ Rada Miasta zobligowała władze do oddania marszałkowi dotacji w późniejszym terminie. A to jest równoznaczne ze zwrotem dużo większej kwoty.

Radni nie zgodzili się na zaciąganie przez miasto długu, a prezydent nie chciał zaległych dwóch milionów złotych oddać z puli przeznaczonych na budowę parku wodnego 17 milionów. Urzędnicy tłumaczą się, że fundusze, z jakich ‒ według radnych ‒ powinien być sfinansowany zwrot marszałkowski, pozyskane zostały na prowadzenie inwestycji, a nie na inne cele. Dodatkowo dokumentem, na podstawie którego można wydatkować pieniądze w samorządzie, jest budżet miejski, tymczasem w nim nie ma zapisu o zwrocie dotacji. „Natomiast uchwała, którą zaproponowała pani skarbnik, taką pozycję zawierała. Radni ją odrzucili, znając skutki swojej decyzji, a teraz próbują wytworzyć wrażenie, że prezydent próbował ich w jakiś sposób oszukać. Jeśli ktoś próbował oszukiwać, to radni. I oszukali się sami” ‒ powiedział Dawid Zielkowski.

Wiceprzewodniczący Robert Kujawski, radny klubu Prawa i Sprawiedliwości tłumaczy, że gdyby prezydent Kobyliński przyjął propozycję autopoprawki do uchwały dotyczącej zmian w budżecie – ta zostałaby poparta. Chodziło o odsetki od rezerwy 17 milionów. Jednak to nie pierwszy raz – ocenia wiceprzewodniczący – kiedy prezydent nie szanuje głosu Rady Miejskiej, upierając się przy swoim stanowisku.

Robert Kujawski ma nadzieję, że prezydent Maciej Kobyliński zwoła nadzwyczajną sesję i przedstawi projekt, za którym opowiadała się rada. Tymczasem w sytuacji radnych istnieje pewien problem formalnoprawny. W uchwałach budżetowych nie mogą oni zgłaszać poprawek. W opinii Kujawskiego, gdyby było inaczej, zgłosiliby poprawkę, której sens byłby dla nich oczywisty i bez problemu przegłosowali uchwałę. Skoro jednak prawo tego zabrania, mogą tylko reagować na to, co zaproponuje prezydent. „Nie rozumiem w tym wypadku tej jego złej woli, zwłaszcza że wszyscy deklarowali, że jeżeli będzie istniała potrzeba zwiększenia pieniędzy na akwapark, żeby dokończyć poszczególne elementy, to można to wtedy dokładnie policzyć i zastanowić się, czy o milion lub dwa nie zwiększyć pieniędzy” ‒ przyznał radny z klubu PiS.

Zdaniem Dawida Zielkowskiego to radni powinni wnioskować, aby zwołać nadzwyczajną sesję rady miasta. Kto komu ustąpi, odpowiedź poznamy wkrótce. Tymczasem odsetki już są naliczane i będą nadal – do całkowitego zwrotu sumy. Na 26 czerwca odsetki przekroczyły kwotę 400 tysięcy złotych. I cały czas rosną.

źródło: http://www.kanal6.pl/newsID=10671,stronaID=32,preview=2/#

Udostępnij.