Pamiętam, jak będąc małym dzieckiem, uwielbiałam słuchać historyjek opowiadanych mi przed snem. Każdy, nawet najstraszniejszy potwór, tracił swą mroczność, kiedy wtulona w mamę wsłuchiwałam się w jej głos.

babadookTen wieczorny rytuał wprowadzał poczucie bezpieczeństwa, spokoju po całym dniu wrażeń. Budził świadomość, że moja mama posiadła niezwykłą moc dającą siłę przeganiana wszelkiego zła. W cieple własnego łóżka, z włączoną lampką nocną, wierzyłam, że rodzic staje się właśnie superbohaterem.

Zresztą, potwory przecież nie istnieją, nie przesiadują w ciemnych zakamarkach, nie zamieszkują czeluści szaf a ciemność pod łóżkiem jest przecież od nich wolna.

A co, by się stało, gdybyśmy to my, jako małe dzieci, mieli ochronić naszych rodziców przed upiorem tak złym, że nawet wypowiedzenie na głos jego imienia budziłoby dreszcze?

Jeśli nasza wyobraźnia, ta mroczna jej część, przybrałaby fizyczną formę, wyrwała się spod naszej kontroli i zastukała do drzwi, a my byśmy jej otworzyli? Jeśli wpełzłaby do domu, gdzie nasz rodzic, który powinien być przecież superbohaterem, nie radzi sobie nawet sam ze sobą?

Mama Samuela codziennie od ponad 6 lat walczy ze swoimi słabościami, swoim smutkiem i stratą tak ogromną, że nie potrafi mówić o niej nawet z najbliższymi. A przede wszystkim z Samem, który tych rozmów potrzebuje najbardziej. Ten kilkulatek musi stoczyć walkę nie tylko z tytułowym Babadookiem, ale i z własną matką, o nią samą, wyciągnąć ja z mroku żałoby, w której schroniła się przed otaczającym ją światem. Chłopiec od początku wydaje się mieć świadomość tego mroku, który w każdej chwili może wypełznąć spod łóżka, otworzyć szafę, nie pozwolić zasnąć. Zafascynowany światem magii potrafi wyczarować bukiet kwiatów, jest w stanie skonstruować zmyślną broń przeciw nocnym koszarom. Nie jest jednak w stanie nawiązać kontaktu z rówieśnikami, zawsze z boku, z łatką „tego dziwnego”. To chłopiec, na którego życiu zaważyło piętno śmierci ojca, strata, odpychająca go od matki, kiedy pragnie się do niej przytulić. Strata, która zamyka wszelkie pamiątki w piwnicy i nie pozwala wymieniać imienia tego, który odszedł. I wreszcie strata, która jest w stanie odgrodzić grubym murem od całego świata, przyjaciół, rodziny, taka, przez którą mały chłopiec nigdy nie obchodzi urodzin, bo data ta jest jednocześnie datą śmierci jego ojca.

Historia toczy się tu powoli, nie straszy oczywistością, atmosfera grozy budowana jest stopniowo, doprowadzając do obłędu główną bohaterkę, rewelacyjną w tej roli Essie Davis. Rytm filmu wyznaczają codzienne rytuały mieszkańców domu, który i bez upiorów ma dość przytłaczającą atmosferę, owsianka na kolację, wieczorne przeskakiwanie po telewizyjnych programach, sprawdzanie zakamarków przed zaśnięciem. Zło, które tak naprawdę okaże się oczyszczające dla bohaterów, wychodzi z książki znalezionej przez chłopca pewnego razu na półce, bez autora, bez informacji o wydawnictwie, bez zakończenia. Tytułowy Babadook to postać w czarnym płaszczu, z cylindrem na głowie, z długimi, ostrymi szponami (przywodzi mi to na myśl koszmar z ulicy Wiązów). Wszystko w nim jest tajemnicze, nie wiemy skąd pochodzi, nie poznajemy jego historii, powodu, dla którego zjawił się w tym właśnie domu, może też był tu od początku, stworzony przez pustkę, w której tkwili bohaterowie.

To debiut reżyserski Jennifer Kent, niezwykle udany, łatwo tu dostrzec inspirację klasyką gatunku. Film ten porównywany jest do kultowych horrorów Romana Polańskiego „Wstrętu”, „Lokatora” i „Dziecka Rosemary”. Cechuje go ten sam klaustrofobiczny charakter prowadzący głównego bohatera do obłędu. Na szczególną uwagę zasługują mistrzowskie zdjęcia Radka Ładczuka, znanego u nas z filmów „Sala samobójców” czy „Jesteś bogiem”. Pogłębiają duszną atmosferę obrazu i powodują, że po powrocie do domu, na chwilę przed zaśnięciem, sprawdzamy dokładnie wszystkie kąty. I co najważniejsze, a raczej kto, to Noah Wiseman, debiutujący w roli Samuela aktor, dla którego tak mocny start i tak sugestywna rola może być początkiem obiecującej kariery.

Seanse w Kinie Rejs / Słupsk, ul. 3 maja / Emcek

Niedziela, 08 Czerwca 2014 godzina 18:00
Sobota, 07 Czerwca 2014 godzina 20:00

POLECAMY

Kotka na Szpilkach

Udostępnij.