fot. Martadela

Miecze grunwaldzkie na Wawelu w otoczeniu 40 rozbójników / fot. Martadela

Już od 15.00 zastanawiałam się co włożyć do garnka, skoro lodówka po weekendzie świeci pustkami. Na szczęście znalazło się kilka produktów, które można było  wykorzystać. Niestety brak mięsa, a Stary jak wróci i dostanie sałatkę, to znów będzie porównywał się do największych mięsożerców. Znów będzie śpiewka, o tym, jak on samiec alfa ma bronić mej godności wcinając na obiad kilka listków sałaty.

Oto, co znalazłam w lodówce po otwarciu jej: oliwki, ser camembert, ziemniaki (młode, lekko ponad kilogram), dżem truskawkowy, ser feta (maleńki kawałeczek)

fot. Martadela

fot. Martadela

I co można z tego wykombinować? Skoro z drugiego pokoju słychać nieustanne  „CO NA OBIAD?” I wymyśl tu kobieto szybko nazwę, ciekawą nazwę. Wymyśl coś co zainteresuje go na tyle, że poczeka. „Kochanie jeszcze chwile, przygotowuje miecze grunwaldzkie na Wawelu w otoczeniu 40 rozbójników”. Nazewnictwo dania przyciągnęło go tak, jak naga kobieta na okładce kolorowego czasopisma. Zerwał się niczym wyrzucony z procy, z pytaniem: „W czym Ci pomóc?” W niczym myślę sobie „idź odpocznij, jak będzie gotowe to cię zawołam”, a w myślach biję się z wyobraźnią, żeby to danie chociaż wizerunkowo przypominało to o czym mówi jego nazwa.

  1. fot. Martadela

    fot. Martadela

    Obieramy ziemniaki, niekoniecznie muszą być młode i do garnka niech się gotują,

  2. Ser camembert obtaczamy w jajku i mące, a potem na rozgrzaną patelnię,
  3. Gotowe ziemniaki układamy na talerzu, usmażony ser również. Ser, leciutko smarujemy dżemem, a na to kładziemy dwa cieniutkie plasterki fety. ( nie musi być dżem truskawkowy, idealnie komponowałaby się smakowo żurawina)
  4. Dodatkowo można porozrzucać gdzieś po talerzu kilka oliwek, w ten sposób smaki się przegryzą.

Udało się, w niecałe 50 minut danie było już na stole. Gdyby nie młode ziemniaki, które trzeba było skrobać, poszłoby wcześniej. Gdy Stary zapytał co na Wawelu robi dżem truskawkowy? Wyjaśniłam, że to krew męstwa. Nie narzekał, że nie ma mięsa. A w nagrodę, za pomysłowość i jego pełny żołądek pomógł mi umyć naczynia.

Udostępnij.