logotyp-po

Marcin Dadel przewodniczący koła Platformy Obywatelskiej w Słupsku poinformował media że otrzymali propozycję ze strony władz miasta proponującą stanowiska w zamian za poparcie dalszej budowy akwaparku.

Propozycja padła na spotkaniu przed ostatnią sesją rady miejskiej. PO zaoferowano trzy stanowiska w urzędzie miejskim. W tym stanowisko wicedyrektora wydziału oświaty i kultury, które niedawno opuścił Jerzy Barbarowicz, oraz stanowiska związane z pilnowaniem inwestycji miejskich.

Przedstawiciele Platformy w ciągu ostatnich dni spotykali się z przedstawicielami ratusza kilkukrotnie. W tym także z wiceprezydentem Kaczmarczykiem, chcieliśmy wypracować propozycję kontynuacji budowy akwaparku. Z naszej strony padła jasna propozycja żeby zabezpieczyć pieniądze z dotacji dla innego projektu oraz żeby poszukać innych dróg budowy akwaparku m.in. znalezienie inwestora prywatnego. Ze strony ratusza to wyłącznie propozycja zwiększenia dofinansowania. Otrzymaliśmy także propozycję że w zamian za to że zgodzimy się na kontynuację budowy, będziemy mogli skorzystać z trzech stanowisk pracy w ratuszu. Nie zgodziliśmy się od razu, bo uważamy że handel sprawami miejskimi w taki sposób jest poniżej co najmniej etycznego poziomu. W taki sposób nie wolno traktować miasta.  – powiedział Marcin Dadel

Na spotkaniu gdy padła „propozycja” po stronie miasta mieli uczestniczyć: wiceprezydent Andrzej Kaczmarczyk, skarbnik miasta Dorota Bałukonis, dyrektor wydziału inwestycji i rozwoju miasta Bartosz Gwóźdź-Sproketowski  oraz dyrektor biura prawnego Krzysztof Drygalski. Natomiast PO reprezentowali: poseł Zbigniew Konwiński, przewodniczący rady miasta Zdzisław Sołowin, radny PO Jan Lange i szef słupskiego klubu PO Marcin Dadel.

Politycy PO zapowiadają że powiadomią prokuraturę o próbie korupcji.

Andrzej Kaczmarczyk, wiceprezydent miasta w wypowiedzi dla GP24.pl powiedział że „Oferta była odpowiedzią na brak zaufania ze strony PO do urzędu. Chodzi o dwa stanowiska: pełnomocników ds. akwaparku i ringu dla tego klubu. Natomiast była by także możliwość wystartowania w konkursie na stanowisko zastępcy dyrektora w Wydziale Oświaty, Kultury i Sportu. Absolutnie nie była to propozycja załatwienia komuś pracy za poparcie budowy akwaparku”

Jest jeszcze inna sprawa czyli praca w Urzędzie Miasta w Słupsku – teoretycznie urzędnicy nie mogą rozdawać stanowisk. Na każdy wakat ma być ogłoszony konkurs, na który przyjdzie – znając słupski rynek pracy – kilkadziesiąt osób niezależnie od ich poglądów politycznych. I z tych kilkudziesięciu osób wygra ta która ma wygrać – niezależnie od jej kompetencji zawodowych – ponieważ jest to załatwione jakimś układem.

Ale nie dotyczy to pełnomocników umocowanych w gabinecie prezydenta, na stanowiska których nie potrzeba konkursów i prezydent może te stanowiska mnożyć.

Prezydent Kaczmarczyk zaproponował politykom PO „możliwość” wystartowania w konkursie na stanowisko wicedyrektora.  W konkursie takim jednak mają możliwość wystartowania wszyscy chętni spełniający wymagania, ( oferta pracy na stronie miasta: http://www.slupsk.pl/esamorzad/praca/318.html ) więc po co była by taka „możliwość” określona przez wiceprezydenta ? Nie wiadomo, chyba że osoba namaszczona przez PO owy konkurs miała wygrać.

Można rzec że nisko urzędnicy ratusza wycenili zaangażowanie Platformy w budowę akwaparku. Niestety świadczy to też o „panice” w ratuszu. Dla Ratusza widać budowa akwaparku to być albo nie być. Wszystkie środki dozwolone. Na kilka miesięcy przed wyborami polityków Platformy interesuje jednak najwyższa stawka, czyli fotel prezydenta miasta.

Udostępnij.