fot. Krzysztof Tomasik

fot. Krzysztof Tomasik

Gryf24.pl napisał o nowym barze 5 PERON powstałym w miejscu dawnego baru U HEŃKA. Tekst ten wywołał u Kotki falę wspomnień i sprowokował do kociego szwendalstwa …

Stary bar „U Heńka” miał swój klimat, coś jak połączenie mroczności i senności (w tym przypadku raczej alkoholowego zamroczenia) Lyncha i dobór bohaterów jak u Tarantino. Tu każdy był od razu bratem i kumplem, zwłaszcza jak miał za co postawić. Gdyby Pilch przysłał bohaterów swojej książki nad morze, to i pewnie ekipa filmowa zaraz by się tu zjawiła. I Heniek mógłby stać się takim drugim „Mocnym aniołem”.

Przekrój wszelkich słupskich elementów, miejsce idealne dla dworcowych negocjatorów, co z groszakami od podróżnych mogli przez chwilę się ogrzać i uspołecznić przy tanim piwie. Miejsce rozmów o kulturze, sztuce, sytuacji politycznej, ring dla sparingów, drobnych konfliktów, poważnych bitew. Tu można było się zakochać, stracić portfel, albo i kilka zębów.  Punkt obserwacyjny odpowiedni dla socjologów, językoznawców czy policji kryminalnej.

fot. Krzysztof Tomasik

fot. Krzysztof Tomasik

I jak w każdym porządnym barze, i tu, główne skrzypce grała barmanka, w tym przypadku osobista babka tytułowego Heńka. Nigdy zresztą tego Heńka nawet nie widziałam, za to tej jego kobiety nie dało się nie zauważyć. Potężna, przywodząca na myśl mitycznym herosów, władała tym swoim dworcowym Olimpem nie gorzej niż Zeus, wyznając zasadę zamordyzmu.

Udało mi się wrócić po latach przypadkiem do tego miejsca, gnana trochę tęsknotą za prostotą i czasem przeszłym, trochę ciekawością zmian, bo bar zyskał  nowego właściciela i co za tym idzie nową nazwę. Klientela niby podobna, ale klimat już nie ten. Jasno, ikeowsko, plastikowo na stołach, zniknął Lynch a Tarantino zawinął się chyba zaraz po nim.

fot. Krzysztof Tomasik

fot. Krzysztof Tomasik

Co by nie mówić o Heńku (nawet niewidzianym przeze mnie), był kultowy a jego istnienie -nieistnienie tylko dodawało mu aury tajemnicy, co uchodziło za zaszczyt w zaułkach słupskiego dworca. Nie tylko właściciel jednak zniknął, z czasem zabrakło niestety także kota, leniwie wylegującego się pod drzwiami. Bar U Heńka pewnie nie dostałby ani jednej gwiazdki w przewodniku MICHELIN-a i Geslerowa  nie chciałaby urządzać tu awantur, ale razem z jego zniknięciem zniknął klimat nadający drobnym pijaczkom szelmowskiego charakteru. Mam też nadzieję, że gdziekolwiek teraz Heniek przebywa, czytając ten tekst, podrapie kota za uchem i wypije za moje słowa i wspomnienia o nim. Gdzieś tam, w tym lepszym świecie, pewnie otworzył bar i ściąga do niego strudzonych niebiańskich podróżników, którym uciekł ostatni pociąg. Mogą zdjąć na chwilę skrzydła i jak nikt nie patrzy łyknąć „bronka” czy też dać sobie po buzi…

fot. Krzysztof Tomasik

fot. Krzysztof Tomasik

Gdyby ktoś miał jednak ochotę sprawdzić co oferuje 5-ty PERON, albo spóźni się na pociąg i zamiast kebabów będzie miał ochotę zapoznać się z dworcowym folklorem, to znajdzie go przy ul. Kołłątaja, obok sklepu meblowego. I czasem Kotka tam zawita, ale już tylko czasem…

 Zdjęcia z czasów – „świetności” Baru U HEŃKA – udostępnił Krzysztof Tomasik – http://www.krzysztoftomasik.pl/ – Dziękujemy !

Kotka na Szpilkach

Udostępnij.