Bundesarchiv, Bild 183-H27992 / Sönnke, Hans / CC-BY-SA [CC-BY-SA-3.0-de

MS Wilhelm Gustloff w Gdańsku / Bundesarchiv, Bild 183-H27992 / Sönnke, Hans / CC-BY-SA [CC-BY-SA-3.0-de

30 stycznia mija 69 rocznica zatonięcia MS Wilhelm Gustloff. O godzinie 21:16 czasu pokładowego przy mijaniu Ławicy Słupskiej na wysokości Łeby – „Wilhelm Gustloff” został trafiony 3 torpedami, wystrzelonymi przez radziecki okręt podwodny S-13. W ciągu 65 minut zatonął. Według najnowszych szacunków liczba ofiar sięga 9600 osób była to największa tragedia morska w zapisanej historii ludzkości.

Statek powstał w hamburskiej stoczni firmy Blohm und Voss w roku 1937. Nosił imię zamordowanego w 1936 członka NSDAP – Wilhelma Gustloffa. Wodowanie odbyło się przy udziale Adolfa Hitlera. Matką chrzestną statku została wdowa po Wilhelmie Gustloffie, Hedwig Gustloff z domu Schoknecht, swego czasu sekretarka Hitlera. Miał 208,5 m długości i pojemność 25484 BRT. Rozwijał prędkość 15,5 węzła. Posiadał 221 kabin dwuosobowych oraz 239 kabin czteroosobowych. Liczba miejsc pasażerskich wynosiła 1465 w jednej klasie, załoga liczyła około 500 osób. W momencie swego wejścia do służby MS „Wilhelm Gustloff” był piątym co do wielkości niemieckim statkiem pasażerskim.

Od marca 1938 do sierpnia 1939 roku odbył około 50 rejsów wycieczkowych, opływając między innymi dziesięciokrotnie Półwysep Apeniński i wielokrotnie goszcząc na wodach Norwegii. Podczas wojny „Gustloff” był najpierw przez kilka miesięcy jednostką szpitalną. We wrześniu 1939 roku zabrał z Gdańska 685 rannych żołnierzy niemieckich. Potem został przejęty przez Kriegsmarine jako jednostka pomocnicza – hulk koszarowy dla personelu jednostki szkolnej U-Bootwaffe. Służył również do transportu wojska. Miał zamontowaną broń przeciwlotniczą i wyposażony był w wyrzutnie bomb głębinowych.

Bundesarchiv, Bild 183-L12214 / Augst / CC-BY-SA [CC-BY-SA-3.0-de

Bundesarchiv, Bild 183-L12214 / Augst / CC-BY-SA [CC-BY-SA-3.0-de

Do 1945 roku cumował w Gdyni. W wyniku ofensywy sowieckiej i podczas wycofywania się Niemców z Polski statek jako transportowiec został użyty do ewakuacji niemieckiej ludności i zdrowych oraz rannych żołnierzy z Gdyni przed nacierającymi wojskami radzieckimi.

W swój ostatni rejs jednostka wyruszyła 30 stycznia 1945 roku pod eskortą torpedowca „Löwe”. Na pokładzie „Gustloffa” znalazło się 173 członków załogi, 918 oficerów i marynarzy z II dywizji szkolnej okrętów podwodnych (2. U-Boot Lehr Division), którzy mieli obsadzić bądź uzupełnić załogi U-bootów, 373 kobiety z pomocniczego korpusu Kriegsmarine, które były wojskowymi telefonistkami, telegrafistkami, maszynistkami, kreślarkami czy pielęgniarkami, 162 rannych żołnierzy Wehrmachtu oraz 4424 uciekinierów, wśród których byli funkcjonariusze organizacji Todta, junkrzy, policjanci, gestapowcy, działacze NSDAP i rodziny urzędników hitlerowskich, uciekające z zajmowanych przez wojska radzieckie terenów. Ale według najnowszych ocen, na okręcie znalazło się co najmniej 10 tys. osób, co potwierdza depesza nadana z jednostki.

O godzinie 21:16 czasu pokładowego przy mijaniu Ławicy Słupskiej „Wilhelm Gustloff” został trafiony 3 torpedami, wystrzelonymi przez radziecki okręt podwodny S-13 dowodzony przez komandora podporucznika Aleksandra Marineskę. Pierwsza z nich rozerwała poszycie dziobu. Druga trafiła w środek statku na wysokości basenu pływackiego, a trzecia w maszynownię. Eksplozje wywołały ogromną panikę. Prawie wszystkie kobiety ze służby pomocniczej, skoszarowane na dnie osuszonego basenu, zginęły niemal od razu (ocalały tylko dwie). Okręt bardzo szybko przechylił się na lewą burtę. Masy ludzkie skierowano na oszklony pancernymi szybami pokład spacerowy, skąd niemal nikt nie był w stanie wydostać się na pokład. Nie wszystkie szalupy można było spuścić, gdyż żurawiki były zamarznięte. Kilka łodzi odczepiono zbyt wcześnie i te powpadały do morza, inne przewracały się na falach z powodu dużego przeciążenia. Na pokładzie walczono o dostęp do łodzi i o tratwy ratunkowe, dochodziło do bójek, padały nawet strzały, również samobójcze. Pokład przechylał się coraz bardziej. Każdy, kto dostał się do wody, ginął w wyniku hipotermii w ciągu kilku minut. Około godziny 22:25, 65 minut po storpedowaniu, okręt całkowicie zanurzył się w morzu.

Niemieckie jednostki przybyłe na ratunek wydobyły z wody jedynie 1215 żywych rozbitków . Według najnowszych szacunków liczba ofiar sięga 9600 osób – zamarzli w kamizelkach ratunkowych przy 20-stopniowym mrozie – była to największa tragedia morska w zapisanej historii ludzkości (największa znana liczba ofiar zatonięcia jednego statku). Storpedowanie jednostki pomocniczej, idącej w konwoju okrętów wojennych, było jednak całkowicie zgodne z prawem wojennym, a konkretnie z układem londyńskim z 1936 roku regulującym zasady prowadzenia wojny podwodnej. Podczas przygotowania ostatniego rejsu statku popełniono szereg kardynalnych błędów, z których najważniejszymi były – użycie uzbrojonej jednostki pomocniczej MW do ewakuacji ludności cywilnej, dopuszczenie do jej znacznego przeładowania, i wysłanie jej w rejs z eskortą.

Część z ofiar została w tajemnicy pochowana w Ustce.

[youtube url=”http://www.youtube.com/watch?v=5q8QIrHzX5k” width=”560″ height=”315″] Film z nurkowania do Gustloffa

Wrakiem interesowali się Rosjanie; w związku z poszukiwaniami tzw. Bursztynowej Komnaty – bezcennego dzieła osiemnastowiecznej sztuki bursztynniczej, zrabowanego przez hitlerowców w Carskim Siole – w latach sześćdziesiątych XX wieku dokładnie spenetrowali „Gustloffa”, czego dowiodły badania z roku 2004.

W 1994 roku Polska uznała wrak MS Wilhelm Gustloff za mogiłę wojenną, w związku z czym zakazane jest nurkowanie na wraki w promieniu 500 m od niego.

źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/MS_Wilhelm_Gustloff

Udostępnij.