Koty zazwyczaj chadzają własnymi drogami i mimo, że to zwierzaki stadne to najbardziej jednak lubią swoje własne towarzystwo. Niestety, czasem trzeba się wybrać na imprezę zorganizowaną i to w dodatku przez zakład pracy. IMPREZA INTEGRACYJNA. Niby nikt nie chce, zastanawia się, konsultuje i cichaczem leci sprawdzać listę osób zapisanych (bo jak idzie Sylwia z kadr, to ja na pewno nie pójdę).

impreza-integracyjna

Niby nie szykujemy się, nie kupujemy nic specjalnego ( styczeń jest długi i szkoda kasy), a skrycie umawiamy się do kosmetyczki, fryzjerki, latamy po sklepach, bo nie możemy wyglądać przecież gorzej od koleżanek z działu. Godziny przygotowań, kilometry w centrach handlowych i obietnica, że nie wypijemy, bo jeszcze zrobimy coś, o czym będzie głośno od poniedziałku. A potem po kilku minutach i kilku głębszych okazuje się, że tak naprawdę nie znamy ludzi, z którymi pracujemy.

I tak skromny na co dzień kolega z biura okazuje się lwem salonowym, od którego Travolta mógłby się uczyć, a pani, która sprząta mogłaby zostać królową każdego balu. Odkładamy nasze powszednie bolączki na bok i okazuje się, że pracujemy przecież z całkiem fajnymi ludźmi.

Ukradkiem wychodzą wzajemne fascynacje, bo skoro Michał już trzeci raz poprosił do tańca Mirkę, to na pewno coś w tym jest, zresztą plotki o tym krążą w pracy już od dawna. Gorzej jak Mirka ma zazdrosnego męża, który towarzyszy jej na imprezie. Standardowo na takie imprezy „ogony” zostawiamy w domu. Są niestety wyjątki i wtedy Ci biedni „obcy” są zmuszeni do wysłuchiwania historii, które już wcześniej słyszeli w domu tym razem z innych perspektyw i obtańczenia kilku koleżanek swoich żon, które nie za bardzo mają wzięcie. Do tych bardziej atrakcyjnych staramy się mężów nie dopuszczać.

Oceny i komentarze pojawiają się już na papierosie (od zawsze uważam, że centrum informacji w każdej firmie mieści się na palarni). Oczywiście „na gorąco” wszyscy kochamy się i jesteśmy zachwyceni udaną imprezą i tym, jak potrafimy się zintegrować.

Uff, jak dobrze, niedługo poniedziałek i będzie można normalnie się nie lubić, a taka impreza dostarczyła plotek aż do kolejnej wspólnego wypadu.

Kotka Na Szpilkach

Udostępnij.

Notice: Korzystanie z get_currentuserinfo uznawane jest za przestarzałe od wersji 4.5.0! Zamiast tego użyj wp_get_current_user(). in /home/gryfstro/domains/gryf24.pl/public_html/wp-includes/functions.php on line 3879